Jedne z pierwszych perfum, które sobie w życiu kupiłam miały bardzo wyraźny, ostry zapach, może wtedy mało dziewczęcy jak na mój wiek. Ktoś nawet spytał mnie – “czemu nosisz męskie perfumy?”. A ja okazuje się kupiłam jeden z tych uniwersalnych zapachów, przeznaczonych zarówno dla niej, jak i dla niego.
Ktoś ostatnio zwrócił mi uwagę na ciekawą zależność. Kobiety wybierają perfumy przede wszystkim po to, żeby pięknie pachnieć dla mężczyzn, a oni z kolei tak dobierają zapach, żeby jak najlepiej uwodzić nim kobiety. Czyli tak naprawdę powinniśmy kupować perfumy dla siebie nawzajem chcąc idealnie sobie przypasować.
Rozwiązaniem “problemu” wydają się zapachy unisex, w których zarówno kobiety, jak i mężczyźni czują się świetnie. Co wyróżnia te perfumy? Pewnego rodzaju androgyniczność – cechy męskie i żeńskie zamknięte w jednym zapachu. A w świecie, w którym tak bardzo dążymy do równouprawnienia, takie perfumy to spełnienie marzeń.
Specjalistą od zapachowego równouprawnienia jest Calvin Klein. Listę perfum unisex otwiera CK One, w którym zauważymy zwierzęce nuty piżma i ambry, ale i kwiatową łagodność fiołków, jaśminu i róży. Do tego aksamitny ananas i papaja, które są jak zastrzyk energii. Wariacją na temat CK One jest wersja Summer, w której znajdziemy ogórkowo-cytrynową świeżość. Uniwersalny Calvin Klein to także Be – bardziej pikantny dzięki nutom przypraw i mięty.
Perfumy unisex mają także Ferragamo – Tuscan Soul jest bardzo delikatny, przeważają w nim cytrusowe nuty, Bvlgari, który wiele swoich zapachów dopasował zarówno do mężczyzn, jak i do kobiet i luksusowa Acqua di Parma pełna śródziemnomorskiego orzeźwienia.
Idąc śladem kolejnych zapachów uniwersalnych, natrafisz m.in. na lawendowo-cedrowy zapach Cartier, męsko-damską harmonię w perfumach Lagerfelda, waniliowy zapach dla dwojga Gaultiera i “koło fortuny” (La Roue de la Fortune) od Dolce & Gabbana.
Jeśli jesteś kobietą, która ma w sobie silny pierwiastek męski lub mężczyzną, który potrafi także odkryć w sobie kobiecą stronę, perfumy uniwersalne są dla ciebie. Nawet jak nie poczuwasz się do żadnego z powyższych opisów, użyj czasem perfum unisex – tak w imię równouprawnienia.





