To jeden z tych kosmetyków, którego mężczyźni się nie wstydzą. Nierzadko mówi się, że woda po goleniu to także jeden z symboli męskości. Jak mężczyzna – potrafi być ostra, intensywna, ale i przyjemna i łagodna jak balsam. Na dodatek może mieć fantastycznie uwodzący, zwalający z nóg zapach.
Woda po goleniu jako, że zawiera alkohol ma przede wszystkim funkcję dezynfekującą, jest skuteczna przy podrażnieniach. Może także działać regenerująco, odświeżająco, rzadziej nawilżająco. Wszystko oczywiście zależy od tego, jaką wodę wybierzesz dla siebie.
Bardziej wrażliwa cera wymaga wody z gatunku “sensitive”, zawierającej mniej alkoholu (sprawdź na opakowaniu ile ma procent alkoholu), przez co nie będzie zbytnio wysuszała skóry i zadziała przeciwbakteryjnie.
W przypadku wyjątkowo wyczulonej na wszelkie podrażnienia cery, dobrze zdecydować się na wodę bez zawartości alkoholu. Jest nią np. popularna Nivea Sensitive, która dodatkowo nawilża skórę.
Ze swoją wodą po goleniu chcesz czuć się komfortowo, jej zapach zatem powinien odpowiadać twojemu charakterowi czy stylowi życia.
Jeśli jesteś facetem energicznym, działającym na szybkich obrotach, wiecznie gdzieś biegnącym, może będą ci odpowiadać wody Davidoff Cool Water Game, Clinique Happy czy Lacoste Challenge. Te zapachy to świeżość w czystej postaci, którą zawdzięczają nutom arbuza, cytryny czy grejpfruta.
Jean Paul Gaultier Le Male, Dolce & Gabbana Pour Homme czy Lanvin L’Homme są dla spokojniejszego mężczyzny, eleganckiego gentelmena, który dobrze czuje się w towarzystwie. Lawenda, wanilia czy ambra, które pojawiają się w tych wodach są intensywne, tajemnicze.
Dla zmysłowego, ale aktywnego mężczyzny, polecam Fahrenheit Diora o drzewnych nutach i piżmowe Hugo Boss in Motion. Natomiast odrobinę próżny, pewny siebie, uwodzicielski facet dobrze będzie się czuł z wodą Giorgio Armani Code lub Calvin Klein Euphoria Men Intense.
Minusem wody po goleniu jest to, że bywa często mało trwała. Gdy użyjesz jej rano, wieczorem już może nie być po niej śladu. Dłużej utrzymują się wody toaletowe i oczywiście perfumy. Ale z tymi ostatnimi trzeba uważać! Można łatwo przesadzić z ilością wylanych na siebie perfum, a wtedy zapach naprawdę może zwalać z nóg. Trochę w inny sposób.






