Zawsze ciężko było mi zrozumieć zachwyt perfumami Chanel No. 5. To nie są moje nuty zapachowe. Ale na pewno to niezwykłe perfumy. Jest w nich coś niepokojącego, trochę obezwładniającego, to trudny zapach. Może moje skojarzenia mają tylko związek z tym, że to najsłynniejsze perfumy świata? A być może trzeba do niego dorosnąć.
Zapach ten wprowadziła na rynek oczywiście projektantka Gabrielle “Coco” Chanel, a wynalazł je – wcześniej zajmujący się perfumami na dworze carskim w Rosji – Ernest Beaux, w 1917 roku. Świat jednak miał szansę powąchać tych perfum dopiero w 1921 roku.
Mówiąc świat, mam na myśli śmietankę towarzyską. Z początku z zapachem mogli się zapoznać wybrańcy – Coco pierwsze flakony Chanel No. 5 dała w prezencie świątecznym ulubionym klientom. Tak naprawdę więc perfumy pojawiły się na rynku w 1922 roku.
Jedna z teorii co do nazwy perfum “numer 5″ ma związek z tym, że była to prawdopodobnie ulubiona cyfra Coco Chanel. Druga brzmi, że przedstawiając projektantce zapach przyniesiono jej 7 do 10 flakonów z różnymi zestawieniami zapachowymi i najbardziej spodobała jej się właśnie wersja numer 5.
Zapach ten ma mniej więcej 80 składników. Chanel No. 5 to w bazie: nuty wanilii, ambry, paczuli, piżma, drzewa sandałowego, cybetu, wetiweru i mchu. Serce to jaśmin, róża, irys, konwalia i korzeń kosaćca, a podstawa zawiera neroli, ylang-ylang, cytrynę, bergamotkę i aldehydy. Mówi się, że duża zawartość aldehydów to wypadek przy pracy nad perfumami, jednak to właśnie nim Chanel No. 5 może zawdzięczać swój charakterystyczny zapach.
Sam flakon nie uległ zbyt wielkim modyfikacjom od czasów ich powstania, drobne zmiany mają jedynie na celu przystosowanie perfum do danej epoki.
Chanel No. 5 to przede wszystkim skojarzenie z wyjątkową kobiecością. Nie dziwi więc, że nosiły je i noszą najsłynniejsze kobiety świata. Uwielbiała je przede wszystkim Marilyn Monroe i Jackie Kennedy. Ta pierwsza jest nawet znana ze stwierdzenia: “W co ubieram się do łóżka? Oczywiście w Chanel No. 5″.
Przez ostatnie 50. lat do całej nieprzeciętnej otoczki perfum można dodać jeszcze historię reklam Chanel No. 5, w produkcji których uczestniczyły nie tylko sławne aktorki, ale także sławni reżyserzy.
W latach 70. Richard Avedon stworzył prostą, lecz niezwykle zmysłową reklamę perfum z aktorką Catherine Deneuve. W latach 80. można było oglądać reklamę Chanel No. 5 z Carole Bouquet wyreżyserowaną przez Ridleya Scotta. Lata 90. to już stylizowana na seksownego Czerwonego Kapturka modelka Estella Warren w reklamie Luca Bessona.
Ostatnio w reklamach najsłynniejszych perfum świata swoją nadzwyczajną urodą zachwycała Nicole Kidman wyreżyserowana przez Baza Luhrmanna, a Audrey Tautou podróżowała w reklamie Jeana-Pierra Jeuneta Orient Expressem. Obie szukały miłości…





