“Wiosna tuż tuż, a ja czuję się jak płetwal błękitny” – usłyszałam ostatnio. Zimą zawsze przybywa nam trochę kilogramów i centymetrów w pasie. Wynika to z naszej naturalniej potrzeby ochrony ciała przed zimnem. Ale nie tylko – podczas tych mroźniejszych miesięcy roku zwyczajnie przestajemy dbać o siebie. Kryjemy się w końcu pod warstwami ubrań, a dzięki temu fałdki na brzuchu nie rzucają się w oczy. Ponadto zwykły spacer, jak i wszystkie inne formy ruchu, wydają się zbyt męczące. Powoli nadchodzi wiosna, a my wpadamy w panikę…
Ta wspaniała pora roku, która następuje po zimie kojarzy mi się z lekkością i świeżością. I w ten właśnie sposób każde z nas chciałoby się poczuć już za parę tygodni. Jak osiągnąć tę “lekkość bytu”?
Drakońska dieta? Ciężkie ćwiczenia na siłowni? Nigdy w życiu! Brutalne przedwiosenne terapie odchudzające są dla masochistów. Proponuję po prostu odrobinę zmienić swoje leniwe zimowe przyzwyczajenia – zwłaszcza żywieniowe.
Zasady są proste. Przede wszystkim, mniej słodyczy – postarajcie się nie kupować zapasów czekolady do domu, chyba, że jest to gorzka czekolada. Z tymi słodyczami, nie mówię nigdy, nie mówię w ogóle, tylko rzadziej… Proponuję także słodkie gazowane napoje wymienić na soki – szczególnie te bez cukru.
Ponadto, mniej smażonych, tłustych potraw – postarajcie się jeść więcej zup warzywnych, gotowanego mięsa i ryb. Dzięki temu poczujecie się lekko nawet po posiłku. Także węglowodany proste, takie jak, białe pieczywo czy makaron, postarajcie się ograniczyć i zastąpić pieczywem z ziarnami, kaszą.
W trzeciej kolejności – zadbajcie o to, by posiłki były regularne. Lepiej pięć mniejszych posiłków, niż trzy duże. Warto też pamiętać o unikaniu jedzenia później niż na dwie godziny przed snem. Ten ostatni posiłek w ciągu doby powinien być także lekki – zdecydujcie się raczej na owoce czy jogurt.
Jeśli do tych wszystkich prostych reguł żywieniowych, zdecydujecie się dołączyć jakąkolwiek formę aktywności, uczucie lekkości na wiosnę gwarantowane.




