Te maleńkie nasionka o soczewkowatym kształcie przeżywają w ostatnich czasach prawdziwy renesans. I bardzo dobrze, bo kryje się w nich nie tylko moc odżywczych składników, ale też niepowtarzalny smak, który sprawia, że coraz częściej sięgają po nie nie tylko wegetarianie, poszukujący alternatywnych źródeł białka.
Soczewica pojawiała się w jadłospisach różnych ludów od czasów najdawniejszych, zwykle traktowana była jednak jak pokarm ubogich. Zapewniała uczucie sytości, dostarczała wiele cennych składników również tym, którzy z różnych powodów nie jadali mięsa. Dziś wiemy, że w małej soczewicy kryje się wielka energia, gdyż niemal jedna trzecia jej składu to białko. Ma też sporo błonnika, kwasu foliowego, fosforu, żelaza i potasu. Niski indeks glikemiczny sprawia, że sprawdza się w różnych dietach, również tych wspomagających leczenie chorób przewlekłych oraz sprzyjających powrotowi do zdrowia po ciężkich chorobach. Jej wadą jest działanie wzdymające, charakterystyczne zresztą dla wszystkich fasolowatych.
Dostępnych jest kilka odmian soczewicy, które różnią się od siebie kolorem. Dużą popularnością cieszy się soczewica czerwona, która gotuje się bardzo szybko, w ogóle nie wymagając wcześniejszego namaczania. Wystarczy kilkanaście minut, by zyskała całkowitą miękkość. Ma nawet skłonność do rozgotowywania się. Z tego powodu doskonale nadaje się do zagęszczania sosów i zup, a także do przygotowywania past i puree. Zielona soczewica jest nieco twardsza i choć można ją gotować bez uprzedniego namaczania, to półgodzinne moczenie przyspiesza proces, ograniczając gotowanie do mniej więcej pół godziny. Najtwardsza jest odmiana brązowa, przy namoczeniu nie powinna jednak wymagać więcej niż 40-50 minut gotowania. Brązowa soczewica zachowuje kształt, nadaje się więc do sałatek czy potrawek, gdzie jej soczewkowaty kształt działa również na zmysł wzroku.
Soczewica, bez względu na odmianę, bardzo chłonie wodę podczas gotowania, trzeba więc dodać dużo wody (najlepiej w proporcji 3:1). Podczas gotowania lepiej nie odchodzić zbyt daleko, bo chwila nieuwagi może skończyć się jej rozgotowaniem. Sól oraz kwaśne produkty (na przykład pomidory) dodajemy pod koniec gotowania, ponieważ znacznie wydłużają proces dochodzenia do miękkości. Warto też pamiętać, że soczewica znacząco powiększa swoją objętość podczas gotowania, czasami nawet ponad dwukrotnie. Dobrze to uwzględnić w proporcjach, aby nie okazało się, że z przewidzianej połowy szklanki, której potrzebujemy do sałatki, wyjdzie półtorej szklanki i będziemy musieli na gwałt wymyślać trzy różne potrawy z soczewicą, by wykorzystać jej nadmiar.
Z nasion soczewicy wytwarza się mąkę, która w wielu krajach służy między innymi do wypieku pieczywa. Jada się również kiełki. Ponieważ gotowanie soczewicy jest proste i stosunkowo szybkie, warto samodzielnie ją przygotowywać, zachowując więcej jej wartości odżywczych niż w produktach już gotowych, dostępnych w puszkach.



