Wśród świadomych konsumentów określenie „fair trade” pojawia się coraz częściej. Powoli przeciera sobie szlaki w sklepach, można o nim dowiedzieć się z prasy branżowej. To jednak wciąż kropla w morzu produktów, które powstają w absolutnej niezgodzie z zasadami fair trade.
Na Zachodzie pojęcie fair trade jest znacznie lepiej znane i stosowane na szerszą skalę, choć przesadą byłoby twierdzenie, że zachodnie rynki są na to zjawisko powszechnie otwarte. Dla wielu osób trudne do pokonania są ceny jedzenia wytworzonego zgodnie z fair trade, ponieważ sytuuje się ono w okolicach tak zwanej średniej półki i po prostu nie wytrzymuje konkurencji z wielkimi sieciami dyskontowymi czy supermarketami. Wyższa cena wynika z droższego procesu produkcji, a to wiąże się z lepszym traktowaniem pracowników i właściwym ich wynagradzaniem.
Istotą fair trade jest bowiem poszanowanie człowieka, który bierze udział w wytwarzaniu produktu, unikanie wyzysku i etyczne wynagradzanie, adekwatne do zaangażowania i wysiłku włożonego w produkcję. Nie jest tajemnicą, że na wielu plantacjach w różnych stronach świata pracownicy wykonują niewolniczą pracę, a w zamian dostają pieniądze niewystarczające na godne życie. Fair trade próbuje temu przeciwdziałać, dlatego kupowanie produktów z certyfikatem etycznego wytworzenia jest popieraniem właściwego traktowania pracowników. To taki nasz mały glos w wielkiej sprawie, pośrednia obrona ludzi żyjących w mniej zamożnych krajach i pracujących ponad swoje siły.
W Polsce także można już kupić produkty fair trade, szczególnie w większych miastach, gdzie nie brak dobrze zaopatrzonych sklepów o charakterze delikatesowym, które szybciej otwierają się na trendy przychodzące do nas z Zachodu. Wśród produktów spożywczych ze znakiem fair trade dominują kawy i herbaty, a także ryże, kasze, bakalie. Kupując paczkę kawy fair trade płaci się nieco więcej, ale warto się zastanowić, czy wsparcie sprawiedliwego handlu nie jest warte tego wydatku





