„Po ”Psie Andaluzyjskim” nie mogłem nawet myśleć o zrobieniu takiego filmu, które już wówczas nazywano komercyjnymi. – stwierdził Luis Bunuel – Za wszelką cenę chciałem pozostać surrealistą. Ponieważ uważałem za rzecz wykluczoną zwrócenie się do matki o sfinansowanie następnego dzieła, nie widziałem innego wyjścia, jak zrezygnowanie z dalszej pracy filmowej”.
Na szczęście Luis Bunuel nie musiał podejmować aż tak drastycznych kroków i zrezygnować z dalszej kariery z powodu braku funduszy na realizację swojego kolejnego filmu. I tutaj z pomocą ponownie przybyli jego przyjaciele z francuskiej awangardy urzędującej w kawiarni „Cyrano”. Skontaktowali Bunuela z zamożnym państwem de Noailles, które było jednym z najhojniejszych mecenasów sztuki w ówczesnej Francji. Na zorganizowanej wspólnej kolacji, w której gospodarze wyrazili podziw oraz zachwyt „Psem andaluzyjskim”, między Bunuelem a panem de Noailles odbyła się oto taka rozmowa: “Zatem proponuję panu zrobienie dwudziestominutowego filmu. Ma pan całkowitą swobodę. Jedyny warunek: obiecaliśmy Strawińskiemu, że napisze muzykę – powiedział de Noailles. Już wydawało się, że umowa jest przypieczętowana, kiedy ku zaskoczeniu obecnych Bunuel odpowiedział: “Przykro mi, ale czy może pan sobie wyobrazić, że mógłbym współpracować z kimś, kto klęka i bije się w piersi?!”. Towarzystwo zamarło. Jednak Charles de Noailles był bardzo inteligentnym i wszechstronnie wykształconym człowiekiem, który nade wszystko kochał sztukę. Po krótkiej chwili namysłu, ku jeszcze większemu zdumieniu obecnych, rzekł: “Ma pan rację. Strawiński oraz pan stoicie na przeciwnych krańcach. Niech pan więc sam wybierze kompozytora i proszę zrobić film. Dla Strawińskiego znajdziemy co innego”.
Po otrzymaniu zaliczki od de Noaillesów Bunuel wyjechał do Figueras, gdzie miał rozpocząć z Dalim pracę nad scenariuszem. Tam zamiast spokoju, zastała go dość niemiła niespodzianka w postaci rodzinnej awantury. Ojciec Salvadora wyrzucił go bowiem z domu, krzycząc, że nie chce go więcej widzieć w Figueras. Poszło o obraz Salvadora wystawiony w Barcelonie, a dokładnie o napis, który znajdował się na obrazie: „Z przyjemnością pluję na portret matki”. Bunuel napisał zatem scenariusz sam przebywając w Hyeres, posiadłości państwa de Noailles. W rezultacie powstał scenariusz filmu jednogodzinnego, jednak Charles de Noailles uznał go za prawdziwe arcydzieło i nie sugerował Bunuelowi ani jednej zmiany, powtarzając tylko, że wszystko w tym scenariuszu jest wyśmienite i doskonałe. Ile twórców chciałoby mieć takich producentów! Operatorem ponownie został Albert Duverger, a film nakręcono w wytwórni w Billancourt. „Złoty wiek” był utrzymany w klimacie „Psa andaluzyjskiego”. Oniryczne, pełne okrucieństwa sceny były luźno powiązane ze sobą tworząc pozbawiony logiki i sensu surrealistyczny obraz. „Złoty wiek” ze względu na śmiałe erotyczne sceny oraz w imię porządku publicznego (był to bowiem 1930 rok) tydzień po premierze został zakazany i nie był wyświetlany we francuskich kinach przez kolejnych pięćdziesiąt lat!





