W małej moskiewskiej knajpce, przy lampce wina bądź kuflu piwa, z papierosem bądź z fajką w dłoni, młodzi rosyjscy twórcy toczyli gorliwe dyskusje na temat sztuki, a w tym kinematografii. Wśród nich siedział Siergiej Eisenstein, cudowne dziecko kina, geniusz, fenomen na skalę światową oraz przyszły reżyser kultowego „Pancernika Potiomkin”.
Wśród tej dyskusji przewijał się nieustannie jeden wątek – otóż nowa rosyjska bohema miała dość realizmu nazywanego pogardliwie „bezpłodnym opisywactwem” i chciała sztuki nowej, niezależnej od nikogo i niczego. Chciała sztuki aktywnej, sztuki czynu, dynamiki społecznej. Odrzucając wcześniejszych klasyków oraz dziedzictwo kulturalne, młodzi artyści przyrzekli, że będą teraz tworzyć sztukę proletariatu. W późniejszych latach czołowym przedstawicielem tego nurtu został właśnie Siergiej Eisenstein, który od początku wierzył w rewolucję.
Eisenstein urodził się w styczniu 1898 roku w Rydze (wtedy należącej do terytorium Rosji) w zamożnej rodzinie inteligenckiej (jego ojciec był architektem). Jako młody chłopak rozpoczął studia na petersburskiej politechnice. Po upadku caratu w 1917 roku pracował jako inżynier Armii Czerwonej. Po skończeniu służby w 1920 roku Eisenstein wyjeżdża do Moskwy, gdzie zostaje słuchaczem na Akademii Sztabu Generalnego na wydziale języków dalekowschodnich (płynnie mówił po japońsku). W Moskwie rozpoczyna również pracę w warsztacie twórczym Wsiewołoda Meyerholda ( reformatora teatru), a także w teatrze Proletkult. Siergiej był pod ogromnym wrażeniem nauk Meyerholda i to właśnie w jego myśl rozwinął swoją własną, słynną teorię „montażu atrakcji” – intensyfikacji znaczenia jednego obrazu poprzez umieszczenie go obok innego, który niekoniecznie musi odnosić się do tego samego zdarzenia.
Teatr jednak dość szybko stał się dla Eisensteina sztuką „wyeksploatowaną”, stąd też miał dla Proletkultu nową propozycję – nakręcenia filmu, który byłby hołdem dla walk rewolucyjnych proletariatu. Siergiej nakręcił go w 1924 roku i nosił on tytuł „Strajk”. Jego akcja dzieje się w czasach carskich, kiedy wybucha rewolucja w wielkiej fabryce. Kapitaliści chcąc złamać opór robotników przygotowują dla nich krwawą rzeź. Film nie miał jednostkowego bohatera, ani nawet nie zagrali w nim profesjonalni aktorzy, a ludzie wzięci z ulicy. Widz nie miał oglądać na ekranie popisów aktorskich, ale twarze prawdziwych robotników. W tym filmie po raz pierwszy widzowie mogli zobaczyć montaż przeciwieństw, którego pionierem był właśnie Eisenstein. Po sukcesie „Strajku” trzy lata później Eisenstein nakręci „Pancernik Potiomkin” (o którym więcej można przeczytać w następnym artykule), gdzie po mistrzowsku zastosuje montaż synchroniczny przy słynnej scenie na schodach odesskich.
Kiedy w Rosji skończyły się czasy awangardy, a zaczęła się socrealistyczna rzeczywistość, Eisenstein nadal pracował dla partii, jednak nie był to już ten sam geniusz, który niegdyś wraz z innymi artystami snuł w moskiewskich knajpkach wizję sztuki proletariatu. Do łask Stalina powrócił dopiero w 1938 roku, kiedy zrealizował na jego zamówienie genialne, historyczne dzieło – „Aleksander Newski”. To zaufanie jednak równie szybko stracił w 1943 roku, tuż po nakręceniu drugiej części „Iwana Groźnego”. Stalin był tak wściekły na Eisensteina i tak niezadowolony z tego, co zobaczył na ekranie, że nie tylko zakazał rozpowszechnienia filmu, ale i zablokował realizację jego ostatniej części. Ten atak kosztował Eisensteina nie tylko utraty artystycznej dumy, ale i zdrowia. Po zawale serca wywołanym atakami Stalina wycofał się ze wszystkich projektów oraz pracy w kinematografii, po czym dwa lata później w lutym 1948 roku zmarł w Moskwie. Eisenstein zawsze powtarzał, że „W ostatecznym rozrachunku dzieło sztuki… to przede wszystkim traktor przeorujący psychikę widza wedle ustalonych założeń klasowych” i jakże te słowa są okazały się boleśnie prawdziwe w jego biografii…






