Nie jest to może najwybitniejsze dzieło Felliniego, ale z pewnością jest algorytmem jego twórczości. W „Niebieskim ptaku” Fellini po raz kolejny nadaje swoim uczuciom, lękom i kompleksom wręcz fizyczny, namacalny kształt. Samotność, cierpienie, klęska – wprost przytłaczają zarówno bohaterów filmu, jak i oglądających ich zza ekranu widzów…
Po problemach realizacyjnych przy „La stradzie” Fellini nakręcił „Niebieskiego ptaka” w zaskakująco szybkim tempie. Zdjęcia rozpoczęły się w maju 1955 roku a zakończyły w połowie lipca. Nie były to łatwe plenery, sceny kręcono, między innymi, w autentycznym miasteczku bezdomnych – ruinach Akweduktu Felice.
Pośpiech nie służył Felliniemu. W filmie widać niedociągnięcia, błędy montażowe. Również Mistrz nie mógł zaangażować aktora, którego wybrał do roli Augusta – Humphreya Bogata, ze względu na jego zły stan zdrowia. „Brodericka Craforda wybrałem po długich trudach poszukiwania odtwórcy głównej roli wśród niezliczonych twarzy. Pewnego wieczora na Piazza Mazzini zobaczyłem na murze wielki afisz filmowy, który ktoś rozerwał pionowo. Widać było tylko pół twarzy i pod spodem pół tytułu i pół nazwiska aktora: „Tutti gli uom” („Wszyscy lud”) i „Broderi”. Oczko w tej pół twarzy przypominało mi bystry i łajdacki wyraz niejakiego Nasiego, który zasłynął w Rimini z tego, że sprzedał Niemcowi kawałek morza przed Grand Hotelem” – w ten oto sposób Fellini znalazł „nowego” Augusta.
Augusto to człowiek, który przegrał życie. To samotnik, cynik, drobny oszust, który nie zaznał w życiu prawdziwej miłości. Stopniowo uświadamia sobie swoje życiowe bankructwo i poczucie samotności. Jest taką alternatywną wersją Zampano z „La strady”, który miał to nieszczęście, że na swojej życiowej drodze nie spotkał własnej Gelsominy. Augusto zaczyna szukać odkupienia, nieśmiało chce zdobyć uczucie tancerki z kabaretu oraz nawiązać bliższą więź z córką. Jego zniszczona i zmęczona życiem twarz aż błaga o ocalenie, wywołując współczucie i żal. Tylko miłość może mieć zbawienny wpływ na pogrążonego w samotności Augusta, jednak czy zdąży na nią zasłużyć?
Może Fellini się nieco powtarza w „Niebieskim ptaku”, ale w przeciwieństwie do jego innych filmów, klęska ma tutaj tylko gorzko-gorzki smak, a samotność jest wręcz namacalnym, fizycznym cierpieniem bohatera…





