Powłóczyste, intrygujące spojrzenie, blond włosy, papieros, męski garnitur – to jej znaki rozpoznawcze. Jeśli do tego obrazu dodamy inteligencję, talent, styl, pewność siebie oraz „to coś”, wyjdzie nam prawdziwa mieszanka wybuchowa zwana Marlene Dietrich.
Maria Magdalena Dietrich już jak nastolatka skracała swoje imiona do jednego – Marlene. W 1921 roku, mając dwadzieścia lat, postanowiła zdawać do szkoły teatralnej. Przyjęto ją i w ten oto sposób bardzo szybko zaczęła rozwijać się jej kariera aktorska w Niemczech. Już w 1922 roku dostała swoją pierwszą rolę w filmie “So sind die Maenner” Georga Jacoby’ego. Na planie poznała przyszłego męża – technika filmowego Rudolfa Siebera, z którym wzięła ślub w 1923 rok, a rok później urodziła córkę Marię.
Ich małżeństwo przetrwało nieco ponad dwa lata. Dietrich – niepokorna uwodzicielka i jawna biseksualistka, postanowiła wrócić do grania i rozrywkowego trybu życia, zaś Sieber zajął się wychowywaniem Marii. Przełomowym momentem w jej karierze było spotkanie Josefa von Sternberga, z którym w 1930 roku wspólnie zrealizuje pierwszy niemiecki film dźwiękowy – „Błękitny anioł”. Oczywiście von Sternberg był reżyserem, zaś Marlene wystąpiła w głównej roli piosenkarki kabaretowej Loli-Loli. Dietrich stworzyła w „Błękitnym aniele” wybitną i niezapomnianą postać cynicznej femme fatale, która uwodzi mężczyzn, a później sprowadza na nich zgubę. Marlene ze swoim niskim, nieco nosowym głosem elektryzuje, wręcz budzi zmysły i wprowadza w filmie nastrój pełen erotycznych aluzji.
Dietrich ubrana w czarny smoking oraz cylinder, zaciągając się papierosem, podczas wykonywania jednej z piosenek podchodzi do młodej kobiety i powoli wyjmuje jej kwiat zza ucha, wącha go zalotnie i zmysłowo całuje kobietę w usta….
„Błękitny anioł” uczynił z niej prawdziwą gwiazdę i otworzył drzwi do kariery w Hollywood. Jeszcze w tym samym roku wyjechała do Stanów zagrać w kolejnym filmie von Sternberga „Maroko”. Rola Amy Jolly pozornie nie była odkrywcza – Dietrich raz jeszcze wcieliła się w rolę piosenkarki kabaretową. Jednak tylko pozornie, bo za rolę w tym filmie, w 1931 roku, Dietrich otrzymała swoją pierwszą i zarazem ostatnią nominację do Oscara. Również właśnie w tym filmie, po raz pierwszy w historii, widzowie mogli obejrzeć na ekranach kin pocałunek dwóch kobiet… Dietrich ubrana w czarny smoking oraz cylinder, zaciągając się papierosem, podczas wykonywania jednej z piosenek podchodzi do młodej kobiety i powoli wyjmuje jej kwiat zza ucha, wącha go zalotnie i zmysłowo całuje kobietę w usta….
Z von Sternbergiem nakręcili w Stanach Zjednoczonych jeszcze pięć filmów. Dietrich bardzo szybko zachwyciła amerykańskich widzów oraz krytyków i nawet w tym nie przeszkodził jej silny, niemiecki akcent. Uznawano ją za ikonę mody, rywalkę Grety Garbo. Filmy z Marlene Dietrich zaczęły przyciągać do kina tłumy. Stała się gwarancją sukcesu.
Jej życie uczuciowe, w przeciwieństwie do kariery, składało się z wzlotów i upadków. Przez łóżko Dietrich przewinęło się zarówno wiele kobiet, jak i wielu mężczyzn. Mimo rozpadu małżeństwa nigdy nie rozwiodła się i przez ponad pół wieku pozostała żoną Rudolfa Siebera (aż do dnia jego śmierci w 1976 roku). Jeszcze żyjąc w Berlinie mówiło się o Dietrich, że jest stałą bywalczynią lesbijskich lokali i kochanką wielu mężczyzn. Mieszkając w Stanach Zjednoczonych miała między innymi romans z Gary Cooperem, Frankiem Sinatrą, Johnem Waynem, Kirkiem Douglasem czy Ernestem Hemingway’em, a nawet z Gretą Garbo.
Dożyła sędziwego wieku – dziewięćdziesięciu jeden lat. Zmarła w 1992 roku w swoim paryskim apartamencie, w którym od lat żyła w odosobnieniu. Ostatnią rolę zagrała w 1979 roku w filmie „Zwyczajny żigolo” Davida Hemmingsa. Jako Baronowa von Semering wystąpiła w scenie, w której oparta o fortepian śpiewa tytułową piosenkę. Jak mówił o niej Ernest Hemingway – “Gdyby nie miała nic prócz głosu, i tak złamałaby ci serce”…






