Już od 1991 roku pracuje nad projektem o nazwie „Dimension”, w którym występuje Udo Kier. W ramach tego projektu, co roku w czasie Bożego Narodzenia, kręci trzyminutowe zdjęcia w różnych zakamarkach Starego Kontynentu. Ten projekt będzie miał premierę dopiero w 2024 roku, ponieważ jego twórca założył, że jego realizacja będzie trwać aż trzydzieści pięć lat. Panie i panowie, oto Lars von Trier.
Naprawdę nazywa się Lars Trier, przedrostek „von” nadali mu koledzy ze szkoły filmowej. Urodził się w kwietniu 1956 roku w Kopenhadze. Od dziecka zafascynowany kinem w 1983 roku kończy Duńską Szkołę Filmową. Jego dyplomowy film „Wyobrażenia wolności” zdobył nagrodę na Festiwalu Filmowym w Monachium w kategorii Najlepszy Film. Na fali sukcesu von Trier rok później kręci kolejny film – „Element zbrodni”, który otrzymał nominację do Złotej Palmy, jak i wygrał „Technical Grand Prize” także na Festiwalu Filmowym w Cannes.
„Elementem zbrodni” Trier wkroczył w świat twórców kina autorskiego. Ten film wyrobił mu opinię najbardziej obiecującego reżysera w Europie. Dzięki niemu kino duńskie z zaskoczenia stało się sensacją dekady, bowiem „Element zbrodni” to dopiero początek tak zwanej „trylogii europejskiej”, w skład której wchodzą jeszcze takie filmy, jak: „Epidemia” (1987 roku) oraz „Europa” (1991 roku). Kolejną trylogię von Trier będzie realizował na przełomie lat 1996 – 2000. Trylogia ta nosi nazwę „złotego serca”, a w jej skład wchodzą kolejno trzy, kultowe już filmy: „Przełamujące fale”, „Idioci” oraz „Tańcząc w ciemnościach” z piosenkarką Bjork w roli głównej.
Lars von Trier jest także jednym z czterech twórców manifestu „Dogma 95”, o którym pisałam już we wcześniejszym artykule. Stąd zapewne nasuwa się pytanie, jak to się stało, że Hollywood do tej pory nie próbowało wchłonąć tak niesamowitego reżysera? Odpowiedź jest prosta: otóż próbowało, tylko sam von Trier nigdy nie mógłby wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Von Trier cierpi bowiem na…paniczny lęk przed lataniem, ale to i tak nie jest jedyna jego fobia. Także cierpi na rzadką odmianę fobii – kancerofobię – lęk przed chorobami nowotworowymi. Właśnie z powodu strachu przed lataniem niemal wszystkiego jego filmy są kręcony w Danii oraz Szwecji. Zresztą, jak sam von Trier kiedyś powiedział: „Kamera w „Elemencie zbrodni” porusza się zgodnie z rytmem moich fobii. A mam dwie fobie: lęk przestrzeni oraz klaustrofobię”. Zaś w innej wypowiedzi mówi o swoich fobiach jeszcze bardziej dobitnie: „Zasadniczo to boję się wszystkiego w życiu, z wyjątkiem filmu”…






