„Kika” była moim pierwszym filmem Almodovara, który obejrzałam na DKFie. Miałam szesnaście, może siedemnaście i nic nie zrozumiałam z tego filmu. Wydawał mi się jakiś taki udziwniony i zbyt pokręcony. Kiedy kilka lat później ponownie obejrzałam „Kikę” zrozumiałam jedno na pewno – oto dzieło artysty i mistrza, który stał się właśnie moim ulubionym, ukochanym reżyserem.
Tak się zaczął mój romans z Almodovarem, do którego musiałam zwyczajnie dojrzeć. Filmy Pedro Almodovara nie należą bowiem do łatwych, choć przyznam, że z pewnością należą do przyjemnych. Almodovar jest perfekcjonistą, nasycenie barw oraz bogaty wachlarz kolorów w jego filmach zawsze cieszą oko. Z kolei pełna życia, energii i emocji muzyka (najczęściej genialnego Alberto Iglesiasa) cieszy bardzo ucho. Filmy Almodovara to prawdziwa uczta dla zmysłów, jednak tylko wyrafinowani degustatorzy dostrzegą w nich piękno, perfekcję oraz finezję, a nie majaki starego zboczeńca robiącego filmy o transseksualistach i pedałach (jak to większość niestety myśli). Geniusz obrazów Almodovara polega bowiem na tym, że odbiorca sam musi wiedzieć, z której perspektywy patrzeć na niego, aby pod powłoką kiczu, pozornie chaotycznego kolażu scen oraz gatunków dostrzec głębszy sens filmu i jego puentę.
„Kika” jest bardzo podobna w swoim kształcie do „Matadora”. Poznajemy kilku, kilkunastu bohaterów, których ścieżki w jakiś sposób przecinają się lub splatają. Mamy tu także gwałt, motyw śmierci i wyrachowanego mordercę. Główna bohaterka – Kika (Veronica Forque), jest dość ekscentryczną i dziwaczną kobietą, która pracuje jako wizażysta. Pewnego dnia zostaje poproszona o zrobienie makijażu nieboszczykowi Ramonowi, który jest pasierbem znanego i zamożnego pisarza amerykańskiego pochodzenia – Nicholasa (w tej roli Peter Coyote). Kiedy Kika zaczyna robić Ramonowi makijaż, ten nagle ożywa. Ramon i Kika zostają parą. W tym czasie Kika ma także romans z Nicholasem, który sypia z połową kobiet w Madrycie, w tym z ekscentryczną dziennikarką Andreą (Victoria Abril). Pewnego dnia porządek w życiu Kiki burzy Paul Bazzo, który właśnie wyszedł z więzienia i, jak się okazuje, jest bratem służącej Kiki. Paul widząc śpiącą Kikę zakrada się do jej sypialni i zaczyna gwałcić ją we śnie…
Almodovara albo się kocha, albo nienawidzi i podobnie jest z jego filmami. „Kika” to mocno kontrowersyjny film będący zarówno po trochu komedią, dramatem, jak i kryminałem. Jak sam Almodovar powiedział, jest to jego najtrudniejszy do zaklasyfikowania obraz dodając, że „wszystko to, co wybrałem do moich filmów, wymaga zastanowienia, lecz z drugiej strony chciałbym być reżyserem przezroczystym, a obawiam się, że „Kika” absolutnie nie jest przezroczystym filmem”…






