Dzisiaj jest: sobota, 19. maja 2012

Nasze serwisysingielwpodrozy.plmieszkaniadlasingli.pl

iStock_000007979876SmallPasja… Czym jest? Pasję się ma. Pasję się uprawia, dąży do niej, zanurza się w niej, o nią walczy, niekiedy – podporządkowuje się jej inne sfery życia. Ale opisywać pasję?… To tak, jakby próbować malować dźwięki, smakować kolory, słuchać obrazów. Trudne, ale… w porządku. Możliwe… Zatem spróbuję opisać jedną z moich pasji. Podzielę się nią. Tak, to brzmi lepiej.

Moja pasja powoduje, że czuję wokół piękno i magię, a w sercu- ciepło. Lubię się nią dzielić z przyjaciółmi, dodaje mojemu życiu barw, przynosi natchnienie. Mój osobisty demiurg pewnie jest elfem, ponieważ układam bukiety. Pasjami. Bukiety są różne. Jeśli z kwiaciarni – nigdy nie pozwalam, aby zrobiono je za mnie, nie kupuję gotowych banalnych „zestawów”. Tych niebanalnych – też nie kupuję. Miałabym oddać komuś przyjemność tworzenia i jeszcze za to płacić?! Nawet jeśli za moment muszę się z nimi rozstać… Zatem, jeśli już trafię do kwiaciarni, spędzam w niej dłuższą chwilę. Robię przegląd całego asortymentu – i nie myślę tu wyłącznie o kwiatach. Oglądam także ozdóbki, sznureczki, maskotki, listki, doniczki, flakoniki… Wiele zależy od celu i okazji wykonania bukietu (jeśli w ogóle jest), osoby, dla której ma być przeznaczony, a także od: dnia, nasłonecznienia lub zachmurzenia, pory roku, mojego nastroju i oczywiście – zasobów kwiaciarni.

Bywa, że efektem szalonych i ekscentrycznych eksperymentów, wywołujących zdumienie lub tłumiony chichot florystyki, jest ascetyczny bukiet z charakterem. Ale niekiedy wychodzę z bukietami pełnymi krasnali, koralików, obwiązanymi apaszką lub wkomponowanymi w szkatułkę z pozytywką.

Jednak najbardziej lubię polne bukiety. Robię je o każdej porze roku. Także w zimie. Nie pogardzę suchym badylkiem, gałązką, chwastem czy ziółkiem. Odbywa się to mniej więcej tak: spaceruję sobie, rozmyślam… Nie, żebym celowo po bukiet się wybrała…

Ale rzadko bez bukietu wracam… To się dzieje samo… To tak, jakby „bukieciarstwo” wybrało mnie, a nie ja je. Najlepiej myśli mi się na powietrzu. Ściany mnie dekoncentrują. Idę więc, a tu nagle zza zakrętu wyłania się polna piękność… I już wiadomo, że będzie zaczątkiem kompozycji. Od tego momentu inne „składniki” wręcz narzucają się, jakby krzyczały: „ja, ja! Ja pasuję! Jestem idealny(a), empatyczny(a), mam wysoki poziom inteligencji emocjonalnej i asertywności, jestem indywidualnością, ale rozumiem doskonale zasady grania w jednej drużynie”. Dokonuję więc starannej selekcji i bukiet pod koniec spaceru jest gotowy. Niekiedy, już w mieszkaniu, dołączają do niego domownicy – np. owoce, liście laurowe. Czasem kompozycje się zasuszają i robią się nieco inne, ale także interesujące.

Co ciekawe, moje problemy, które chciałam przemyśleć podczas spaceru, często okazują się łatwe do rozwiązania. Być może sposób na nie znajduje się w szeptach traw….

Autor: Agnieszka Dyczkowska

Psycholog i specjalistka ds. zarządzania personelem. Pracuje jako trener umiejętności psychologicznych i wykładowca. Jej pasją jest prowadzenie treningów i warsztatów rozwoju osobistego. Tworzy autorskie programy szkoleń z zakresu komunikacji interpersonalnej oraz psychologii biznesu. Wielką przyjemnością Agnieszki jest obserwowanie procesu „wykluwania się” i zwiększania przez uczestników szkoleń własnego potencjału, odkrywanie nowych dróg rozwoju. Wszyscy uczymy się od siebie i wzajemnie inspirujemy. Jest pasjonatką literatury, uwielbia zwłaszcza fantastykę naukową i poezję. Sama też „popełnia” od czasu do czasu wiersz do szuflady. Jeśli tylko może, uczestniczy w życiu kulturalnym ukochanego Krakowa. Słucha jazzu, rocka, chodzi do teatrów, kin (najchętniej tych w okolicach Rynku) i ostatnio do Opery po liftingu. Kocha piesze wędrówki, jeździ na rowerze i na nartach.

Inwestycja w szczęście

Inwestycja w szczęście

Czy kiedykolwiek ktoś popukał się w czoło, kiedy wydałeś całą pensję na kolekcjonerski model starej kolejki górskiej albo zawaliłeś pracę, żeby jechać na zjazd fanów „Gwiezdnych wojen”? A może to ty zmywasz komuś głowę, żeby zamiast wyjeżdżać na rowerową wycieczkę po Mongolii wymienił swój rozpadający się samochód na jakiś lepszy model? Niesłusznie. Naukowcy są zgodni [...]

Jazz w wielkim mieście

Jazz w wielkim mieście

Jest ich osiemnaścioro. Nie wyobrażają sobie życia bez muzyki. Parę razy w tygodniu spotykają się, by wspólnie rozwijać swoją największą pasję. Kobiety i mężczyźni, basy, tenory, alty i soprany. Połączyło ich jedno – miłość do jazzu, bez wątpienia odwzajemniona. Warszawski Jazz City Choir, założony przez Małgorzatę Korczyńską, już od 2007 roku przyciąga utalentowanych muzycznie młodych [...]

Rytm własnego oddechu

Rytm własnego oddechu

Biegają codziennie, każdego dnia pokonują kolejne kilometry w deszczu, zimnie, po zmroku, przed świtem, w zabiegane dni powszednie i leniwe niedziele. Bieganie to coś więcej, niż siłownia, basen czy pilates – męcząca konieczność, która ma utrzymać w ryzach nasze nieposłuszne ciało. Dla niektórych to pasja, która daje siłę do pokonywania kolejnych barier.  Tybetańscy mnisi podobno [...]

O słowach, które żyją…

O słowach, które żyją…

Czytanie nie jest czynnością bierną. Jego istoty nie stanowi przebieganie wzrokiem po grzbietach wyrazów. Sama umiejętność łączenia słów w zdania nie wystarcza aby zrozumieć ich znaczenie. Choć lingwiści twierdzą, że język to nic więcej poza słowami oraz zasadami ich używania, co ze znaczeniem jakie te słowa ze sobą niosą? Czy znaczenie jest od wyrazów oderwane? [...]