“Poszukiwany kreatywny manager”, “zatrudnimy kierownika działu human resources – oczekiwania: kreatywność” – tego typu wymagania w stosunku do pracowników nie dziwią dziś nikogo. Twórczość przestała być pojmowana wyłącznie w sensie wybitnych dzieł artystów czy naukowców. I bardzo dobrze! Bo potencjał twórczy tkwi w każdym z nas – trzeba go (tylko?) umieć wydobyć. Na początek zastanówmy się, co właściwie oznacza bycie kreatywnym tudzież twórczym.
Na czysto teoretycznym poziomie pojęcie to może (niestety!) mieć bardzo wiele różnych znaczeń – w psychologii istnieje stanowczo zbyt wiele teorii twórczości. Natomiast z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej na przełamywanie stereotypów i schematów wpływa kilka charakterystycznych działań czy zdolności, takich jak:
Działanie w sytuacji niedoboru. Nie da się przełamać żadnego schematu i nie ruszyć żadnej z szarych komórek, jeśli wszystko, czego potrzeba, będziemy mieli pod ręką. Oczywiście nie chodzi o głodzenie się czy deprywację innych podstawowych potrzeb. Niedobór ten może dotyczyć na przykład zasobów – od czasu przez ludzi po materiały potrzebne do wykonania czegoś. Trochę jak w powiedzeniu na bezrybiu i rak ryba – z każdej sytuacji można znaleźć wiele wyjść – grunt, żeby znaleźć to skuteczne. W emergency situation może się zdarzyć, że trzeba będzie sobie poradzić na ważnym spotkaniu w garniturze i tenisówkach – kwestia tego, czy obrócimy to w żart, będziemy udawać trendsetterów, czy też z zażenowaniem spoglądać bez przerwy na swoje stopy.
Spontaniczność. Łatwo powiedzieć – bądź spontaniczny, uwolnij dziecko w sobie. Ale jak u diaska? Przyjść ze smoczkiem na spotkanie biznesowe? Bynajmniej… Działanie spontanicznie, czyli generowanie myśli i pomysłów w jak najkrótszym czasie. Tu uwaga, aby pochopnie nie odrzucić żadnego z nich! Prawdą jest, że czasem rozwiązanie problemu przychodzi nam do głowy dopiero po pewnym czasie (w wielu teoriach nazywanym okresem inkubacji), kiedy wcale nad daną sprawą się nie zastanawiamy. Im więcej jednak będziemy ćwiczyć, tym bardziej giętki i skłonny do współpracy będzie umysł, a co za tym idzie – szybciej wpadnie na rozwiązanie „sam”. A owe wygenerowane pomysły mogą się jeszcze przydać… Na warsztat bierzemy więc nie tylko potencjał twórczy, ale także wiele funkcji poznawczych – pamięć, wyobraźnię, zdolność kojarzenia itp.
Otwartość, ciekawość poznawcza, umiejętność dziwienia się. Tu prawdziwie chodzi o uwolnienie „wewnętrznego” dziecka. Zawężanie pola uwagi i postawa „wszystko to już wiem, wszystko to już było” nie sprzyja kreatywności – ani we własnym myśleniu, ani w zespole, w którym taką postawę się forsuje. Warto nauczyć się patrzeć na świat ze skłonnością do zrozumienia rządzących nim praw, dziwić się zachodzącym wokół procesom, kojarzyć ze sobą pozornie niepowiązane fakty. Tak jak studenci pewnej amerykańskiej uczelni, którzy (pod okiem swojego wykładowcy, dr. Sama Micklusa) według schematu budowy ciała insekta gatunku Ranatra Fusca, zbudowali maszynę do przemieszczania się po wodzie.
Wewnętrzna motywacja do działania. Nie od dziś wiadomo, że wewnętrzna motywacja, w porównaniu do zewnętrznej, daje człowiekowi większego powera do działania i większą satysfakcję z tego co robi. A to niezbędne czynniki, aby w ogóle pojawiła się chęć do przekraczania ograniczeń i schematów.
Zdrowa rywalizacja. Wydaje się, że to stwierdzenie wewnętrznie sprzeczne. Albo rywalizujemy, albo współpracujemy i ciężko jakoś wyważyć te dwa pierwiastki. Przez zdrową rywalizację rozumiem nastawienie na jak najlepszy efekt, a nie na bycie lepszym niż Pan X. Zadaniowe podejście do problemu pobudza nasz mózg i zdecydowanie pomaga odblokować schematy funkcjonujące w spostrzeganiu świata.
Jeśli brzmi to trochę zbyt enigmatycznie – w kolejnym odcinku kilka ćwiczeń na pobudzenie wyobraźni, zwalczenie schematów i rozruszanie szarych komórek.
Matylda Siuta





