<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Połówki.pl - portal Klubu Singla Połówki Pomarańczy &#187; Nastroje</title>
	<atom:link href="http://polowki.pl/kategoria/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://polowki.pl</link>
	<description>Serwis dla singli i singielek. Dołącz do Klubu Singla Połówki Pomarańczy. Poczytaj o Singlach: wakacje dla singli, nowe znajomości, wczasy, imprezy dla singli, wycieczki dla singli, biuro podróży dla singli, zdrowie, uroda, hi-tech.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 16:19:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>W mroźny wieczór</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-mrozny-wieczor/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-mrozny-wieczor/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 12:16:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=25827</guid>
		<description><![CDATA[Sobotni wieczór, wrocławski Plac Solny. Wchodzę na niego z Rynku i słyszę znajome dźwięki gitary elektrycznej. Rozglądam się pewna, że dobiegają one z głośników z jednego z klubów, który się tam znajduje. Kiedy dochodzę na róg ulicy Kiełbaśniczej, staję twarzą w twarz z mężczyzną, który nie zważając na 15-stopniowy mróz gra na gitarze&#8230; Ludziom najwyraźniej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2012/02/PICT0030.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-25828" title="Plac Solny Wrocław" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2012/02/PICT0030-660x495.jpg" alt="" width="660" height="495" /></a></p>
<h3>Sobotni wieczór, wrocławski Plac Solny. Wchodzę na niego z Rynku i słyszę znajome dźwięki gitary elektrycznej. Rozglądam się pewna, że dobiegają one z głośników z jednego z klubów, który się tam znajduje. Kiedy dochodzę na róg ulicy Kiełbaśniczej, staję twarzą w twarz z mężczyzną, który nie zważając na 15-stopniowy mróz gra na gitarze&#8230;</h3>
<p>Ludziom najwyraźniej spodobało się, bo w jego futerale na gitarę leżało sporo monet &#8211; 5 i 2 zł, a nawet kilka banknotów po 10 zł. Kiedy przystanęłam na chwilę i spojrzałam na niego, uśmiechnął się do mnie. Szczęśliwy człowiek. Dlaczego szczęśliwy? &#8211; pomyśli wielu zaskoczonych jego obecnością w tym miejscu w takiej chwili. Szczęśliwy, bo robi to, co kocha. Wystarczyło spojrzeć na sekundę w jego oczy, żeby się o tym przekonać. Ta gitara to jego pasja. Życie bez pasji jest jałowe, beznamiętne i bardzo smutne. To pasja pcha człowieka do przodu, każe mu robić rzeczy szalone, pozbawione rozsądku, a jednocześnie takie, dzięki którym czuje, że naprawdę żyje. Nadają kolorytu, wpuszczają wiatr w żagle. Pasja jest solą życia.</p>
<p>Znam kilka osób, które nie mają żadnej pasji. Naprawdę. Chodzą do pracy, wracają do domu, siadają przed telewizorem i przesypiają przed nim życie. Niestety można tak przeżyć wiele lat. W takim uśpieniu, marazmie, bez emocji. Jest mi ich szczerze żal. Nie wyobrażam sobie nawet jednego roku bez mojej ukochanej muzyki, bez kina, fotografii, książek, podróży. Bez dreszczy, które towarzyszą mi w czasie każdego koncertu, na jakim jestem. Ba! Bez łez, które pojawiają się w chwilach szczególnego wzruszenia. To łzy szczęścia.</p>
<p>Jak żyć bez tych emocji, wrażeń, bez czekania na kolejną płytę, książkę, koncert, czy wyjazd tu i tam? Gdybym została tego nagle pozbawiona, moje życie straciłoby sens. Byłoby jedynie żałosną wegetacją.</p>
<p>Ale nie sztuką jest realizować swoje pasje, spełniać marzenia, kiedy człowiek jest zdrowy, pełnosprawny. Podziwiam ludzi, którym udaje się realizować swoje marzenia i pasje mimo trudności, fizycznych ułomności, wbrew, nawet na przekór tym ograniczeniom. Miałam zaszczyt poznać kilka takich osób.</p>
<p>Wrocławski fotograf – Roman Ziaja. Zajmuje się fotografią mimo że wiele lat temu uległ wypadkowi, w którym złamał kręgosłup. Najpierw znałam jego zdjęcia. Piękne, zachwycające, eteryczne, sensualne. Potem poznałam go osobiście. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Nie miałam pojęcia, że Roman jeździ na wózku. Tym bardziej nie miałam pojęcia, że kiedy witając się z nim podam mu rękę, on nie poda mi swojej, bo jest bezwładna. Nie wiedziałam, co mam zrobić z tą dłonią zawieszoną w przestrzeni pomiędzy mną a nim. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Było tak strasznie wstyd. Na szczęście Roman okazał się człowiekiem niezwykłym. Dostrzegł przerażenie w moich oczach, rzucił jakiś żart, czym natychmiast rozładował to niewyobrażalne napięcie. Jestem mu za to niezmiernie wdzięczna. Mimo tego że bardzo cierpi, jest mentorem dla wielu młodych fotografów, którzy zrobiliby wszystko, żeby móc z nim pracować. Prowadzi jedną z najlepszych w Polsce agencji modelingu. Jeździ ze swoimi podopiecznymi po całym świecie na sesje zdjęciowe. Jego klientami są światowe marki odzieżowe. Roman ma w sobie wyjątkową charyzmę. Jest otoczony ludźmi życzliwymi, dla których jest największym guru. I mimo tego że wymaga ogromnej opieki, poświęcenia, ludzie trwają przy nim, bo w nim jest magnetyzm. Pasja, która stała się wyznacznikiem jego życia. Stał się dla mnie symbolem tego, jak żyć wbrew ułomności i ograniczeniom, które narzuca.</p>
<p>Cieszę się niezmiernie, że mogłam go poznać. Dzięki niemu radykalnie zmieniła się moja optyka widzenia świata, ale też wzmogło się pragnienie życia. Mojego życia. Raz lepszego, raz gorszego. Ale pełnego pasji i radości. Co czyni mnie osobą szczęśliwą i spełnioną. Podobnie, jak gitarzystę spotkanego w mroźny wieczór na ulicy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-mrozny-wieczor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeprowadzka</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/przeprowadzka/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/przeprowadzka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 06:00:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>
		<category><![CDATA[barcelona]]></category>
		<category><![CDATA[berlin]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=23895</guid>
		<description><![CDATA[Gdybym miała taką możliwość &#8211; wybrać, gdzie chciałabym spędzić kilka miesięcy swojego życia, to do głowy przychodzą mi dwa miasta &#8211; oba na B &#8211; Barcelona i Berlin. Wiosną i latem chciałabym zamieszkać w Berlinie. To miasto wywarło na mnie ogromne wrażenie już za pierwszym razem, kiedy je zobaczyłam &#8211; rok po upadku muru berlińskiego. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/PICT0057.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-23896" title="Berlin - Pariser Platz" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/PICT0057-660x495.jpg" alt="" width="660" height="495" /></a></p>
<h3>Gdybym miała taką możliwość &#8211; wybrać, gdzie chciałabym spędzić kilka miesięcy swojego życia, to do głowy przychodzą mi dwa miasta &#8211; oba na B &#8211; Barcelona i Berlin.</h3>
<p>Wiosną i latem chciałabym zamieszkać w Berlinie. To miasto wywarło na mnie ogromne wrażenie już za pierwszym razem, kiedy je zobaczyłam &#8211; rok po upadku muru berlińskiego. Była późna jesień, zimno, na ulicach tańczyły liście. Nigdy nie zapomnę przejmującego widoku pustej przestrzeni na Potsdamer Platz. Jakby przed chwilą skończyła się wojna. Kiedy kilka lat później wysiadłam z metra w tym miejscu i wyszłam z podziemi &#8211; oniemiałam. Jakbym stanęła w sercu Manhattanu. Od tego czasu wracam tam zawsze z taką samą radością i zaciekawieniem &#8211; cóż tym razem nowego znajdę w tym niesamowitym mieście? Ale do tej pory byłam tam zawsze turystką. A chciałabym przejść na wyższy poziom poznania miasta, które mnie tak fascynuje. A w tym celu muszę tam zamieszkać, chociaż na krótko. Zasypiać się i budzić, a potem wyskakiwać na poranna kawę do małej kawiarenki za rogiem. Spacerować, przyglądać się ludziom, chłonąć atmosferę tej niezwykłej metropolii&#8230;</p>
<p>Na jesień i zimę wybrałabym Barcelonę. Wybór o tyle ciekawy, że nigdy tam nie byłam. Planujemy na kwiecień babski wyjazd do stolicy Katalonii. I to będzie zwieńczenie moich wieloletnich marzeń. Zakochałam się w tym mieście wiele lat temu, jeszcze na studiach, kiedy dostałam od przyjaciela album o wymownym tytule <em>Gaudi</em>. Kto był w Barcelonie, ten doskonale wie, że nie potrzeba nic więcej dodawać do tego. Gaudi to wystarczający powód, aby zamieszkać w Barcelonie nawet na kilka miesięcy. Chciałabym poznać to miasto od podszewki. Nie tylko w kilkudniowym biegu, kiedy to chce się zobaczyć jak najwięcej. Uczyć się hiszpańskiego, tańczyć flamenco, chodzić nad morze, zrobić zdjęcia każdego detalu wszystkich dzieł Gaudiego, gapić się na miasto godzinami i śmiać się jak najwięcej. Chciałabym przesiąknąć klimatem Barcelony. Tą niepowtarzalną energią, radością, gwarem, który nie kończy się nigdy i słońcem, którego tak brakuje mi we Wrocławiu pomiędzy listopadem a marcem&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/przeprowadzka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czułe słówka</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czule-slowka/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czule-slowka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 06:00:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=23401</guid>
		<description><![CDATA[Co robią kobiety, kiedy się spotykają? Rozmawiają o facetach. Byłych, obecnych i przyszłych. Jacy byli, są i będą. Co w nich zachwyca, fascynuje, a co wkurza. Kilka dni temu byłam na takim babskim wieczorze. Jedna z moich koleżanek, zwykle tryskająca humorem, tym razem siedziała przygaszona, nie odzywała się, spoglądała tylko na nas smutnym, jakby nieobecnym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/913633_16151531.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-23402" title="fot. www.sxc.u" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/913633_16151531-660x440.jpg" alt="" width="660" height="440" /></a></h3>
<h3>Co robią kobiety, kiedy się spotykają? Rozmawiają o facetach. Byłych, obecnych i przyszłych. Jacy byli, są i będą. Co w nich zachwyca, fascynuje, a co wkurza. Kilka dni temu byłam na takim babskim wieczorze. Jedna z moich koleżanek, zwykle tryskająca humorem, tym razem siedziała przygaszona, nie odzywała się, spoglądała tylko na nas smutnym, jakby nieobecnym wzrokiem. A że znamy się od lat, od razu połapałyśmy, że coś nie gra.</h3>
<p>Nie jest łatwo wyciągnąć od człowieka, co się stało, zwłaszcza, kiedy jest taki przybity. Ale pomału nasza koleżanka zaczęła opowiadać, co jej się ostatnio przydarzyło. Zaczęła od zdania: czy ja mam wypisane na czole – jestem naiwną idiotką, oszukaj mnie?! To było dramatyczne wyznanie. Czułam, że stało się coś naprawdę złego. To, co usłyszałyśmy od niej tego wieczoru dowodzi prawdziwości mojej tezy, że internet to miejsce, w którym można znaleźć niezwykłą ilość wszelkiej maści krętaczy, oszustów, ludzi z zaburzeniami emocjonalnymi. Ale po kolei.</p>
<p>Olga od rozwodu próbuje poukładać sobie życie, a że praca pochłania większą część jej dnia, uznała, że jedyną szansą dla niej jest poznanie odpowiedniego faceta przez internet. Aby zabezpieczyć się przed wszelakimi pułapkami czyhającymi na nią w sieci, przygotowała sobie listę spraw, na które powinna zwracać uwagę w trakcie rozmów z mężczyznami poznanymi na czatach czy portalach randkowych. Co powinno budzić jej szczególną ostrożność, a jakie zachowania powinny zmuszać do natychmiastowej ewakuacji. Nie miała z tym problemu. Kilka razy miała już okazję doświadczyć na własnej skórze relacji z różnymi szemranymi typkami. Nie raz siedziała już u mnie na kanapie i wylewała morze łez zarzekając się, że już nigdy więcej nie zaufa, że nigdy w życiu nie wejdzie na żaden czat, że ma dosyć upokorzeń, kłamstw i łez.</p>
<blockquote><p>Mówiąc jasno i najzwięźlej &#8211; między nami nic nie będzie<br />
czas ucieka, w domu żona czeka<br />
niech Pan już leci do dzieci<br />
żegnam, Adieu!</p></blockquote>
<p>Najbardziej drastyczną historią, jaka stała się jej udziałem, był romans z fantastycznym facetem, który traktował ja jak księżniczkę – kolacje w najdroższych restauracjach, romantyczne wieczory przy kominku, weekendy w górach i nad morzem. Jej adorator był niezwykle błyskotliwym, szalenie interesującym mężczyzną. Poznali się w na czacie, kiedy on przyjechał do Wrocławia do pracy i szukał towarzystwa, bo nie znał tu nikogo, a że był prezesem zarządu w dużej firmie, nie mógł kumplować się przecież ze swoimi pracownikami. I tak się spotkali. Połączyła ich wspólna pasja do sztuki. Mogli godzinami rozmawiać o francuskich impresjonistach, śmiać się i tańczyć. Kiedy tak przyglądałam się jej szczęściu, pomyślałam, że w końcu po wieloletnich wybojach, znalazł się odpowiedni mężczyzna dla naszej Oli. Aż pewnego dnia zadzwoniła do mnie szlochając. Nie była w stanie wydobyć z siebie jednego słowa. Pojechałam natychmiast do niej. Leżała na kanapie, owinięta kocem i tak płakała, że aż ciężko było na nią patrzeć. W pierwszej chwili pomyślałam, że coś mu się stało, może miał wypadek, albo jest chory. Po kilku godzinach płaczu i milczenia zaczęła mówić. Jej mężczyzna idealny jest chory, nawet ciężko chory. Cierpi na totalną amnezję. Przyjeżdżając do Wrocławia zapomniał zupełnie, że zostawił w Warszawie żonę w ciąży. I pewnie Ola nigdy by się o tym nie dowiedziała, gdyby nie to, że nasz kolega pochwalił się któregoś dnia nowym numerem gazetki firmowej, na okładce której widniał uśmiechnięty, dumny jak paw Pan Prezes z żoną i świeżo narodzoną córeczką. Sama przeżyłam szok, kiedy to zobaczyłam. Co przeżyła Ola, z którą Pan Prezes zdążył już zacząć planować świetlaną, szczęśliwą przyszłość, pewnie nigdy nie pojmę. Miałam ochotę rozszarpać bydlaka, dotrzeć do jego żony i poinformować ją o podwójnym życiu jej szlachetnego męża. Koniec końców odpuściłam ze względu na Olę. Ona była ważniejsza.</p>
<blockquote><p>Mówiąc krótko i najprościej &#8211; nie mieszajmy w to miłości<br />
jest inaczej, w domu żona płacze<br />
niech Pan już leci do dzieci<br />
żegnam, Adieu!</p></blockquote>
<p>Minęło kilka lat. I nasza Ola poznała na jakimś portalu randkowym kolejnego uroczego mężczyznę. Wykształcony, czuły, dowcipny, szarmancki, dwukrotnie rozwiedziony, ale przecież nikt nie jest doskonały. Był Olą oczarowany. Z wzajemnością. Ola rozkwitła. Spotykali się tak często, jak mogli, a kiedy się nie widzieli, kilka godzin wieczorem rozmawiali przez telefon. Pewnego dnia rozmawiali o Facebooku i tak od słowa do słowa namierzyli się tam. Po chwili Ola dostała od niego zaproszenie do listy kontaktów, które oczywiście przyjęła. A że była zajęta i podekscytowana rozmową ze swoim księciem z bajki, do jego profilu zajrzała już w nocy, kiedy kładła się spać. Pierwszy rzut oka i totalny szok. Facet jest żonaty! Mało tego, ożenił się zaledwie kilka miesięcy temu. Gdzie jest jego żona, jak on to wszystko godzi, kiedy znajdował czas na spotkania z Olą, aż trudno pojąć. I tu pojawia się pytanie – czy on zapomniał o tym, że takie informacje można w jego profilu znaleźć, czy też zrobił to celowo? Taka wiadomość wytrąciłaby z równowagi każdego. Olka na tym naszym babskim wieczorze wyglądała jak cień człowieka&#8230; Nie wiem, ile czasu zajmie Oli dojście do równowagi, być może będzie musiała pójść na terapię.</p>
<p>Zastanawiam się, kim jest ten człowiek? Jaki jest jego cel? Do czego zmierza? Chodzi mu tylko o udowodnienie sobie własnej atrakcyjności, napompowanie własnego ego? Jak taki człowiek śpi? Jak może oszukiwać dwie osoby naraz, zachowując przy tym stoicki spokój, nigdy nie zdradzając się z najmniejszym szczegółem? Jak udało mu się uśpić czujność Oli, omotać ją i całkowicie stępić instynkt samozachowawczy? Co ona ma sobie takiego, że mu się to udało? Co z takim człowiekiem zrobić? Zapewne Ola nie będzie jego ostatnią ofiarą. Pewnie skasuje profil na portalu randkowym, by za chwilę założyć kolejny i rozpocznie na nowo łowy. Kiedy o tym myślę, szlag mnie trafia. On się doskonale bawi bezlitośnie krzywdząc kobiety, które mu ufają. Mam tylko nadzieję, że trafi kiedyś na kobietę, która rozszarpie ten jego misterny plan na strzępy i zdemaskuje go przed całym światem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czule-slowka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ze strachu przed samotnością</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ze-strachu-przed-samotnoscia/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ze-strachu-przed-samotnoscia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2012 06:00:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=9195</guid>
		<description><![CDATA[W mieście ludzi doskonałych zawsze jest ktoś, kto wśród nich wiedzie prym. Umawiają się z ludźmi wyłącznie z pierwszej ligi. Kiedy taka doskonałość wkracza na nową drogę życia, wszyscy zachodzą w głowę – kim jest ów szczęśliwiec? I co ciekawego – często można popaść w zdumienie. Nie wiedzieć czemu, wybranek serca odbiega zazwyczaj znacznie od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/1-17.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-9196" title="www.sxc.hu" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/1-17-660x495.jpg" alt="" width="660" height="495" /></a>W mieście ludzi doskonałych zawsze jest ktoś, kto wśród nich wiedzie prym. Umawiają się z ludźmi wyłącznie z pierwszej ligi. Kiedy taka doskonałość wkracza na nową drogę życia, wszyscy zachodzą w głowę – kim jest ów szczęśliwiec? I co ciekawego – często można popaść w zdumienie. Nie wiedzieć czemu, wybranek serca odbiega zazwyczaj znacznie od ideału, który był tak ważny przez długie lata w życiu panny młodej. Dlaczego? Podobno lepiej wyjść za kogoś, kto kocha Cię bardziej, niż Ty jego&#8230;</h3>
<p>Na takim weselu zawsze znajdą się dwa stoły. Nie ma nic gorszego, jak być posadzonym przy tym drugim. Trafiają tam same indywidua – dzieci, młodzieńcy z pryszczami, którzy przyszli na przyjęcie bez osoby towarzyszącej, monstrualnych rozmiarów ciotka pana młodego i tego typu osoby. Do tego stołu sadzane są również singielki. Za karę. Że przyszły same. A co! Na koniec przyjęcia weselnego, panna młoda żegnając się z przyjaciółkami stanu wolnego, nie może rzecz jasna powstrzymać się od dawania doskonałych rad na życie, jak stara ciotka. Od tej chwili czuje się lepsza niż my – singielki, choć była nią jeszcze nie tak dawno. Ta amnezja bywa irytująca.</p>
<blockquote><p>Ludzie wciąż mówią mi rzeczy, których nie chcę słuchać.</p></blockquote>
<p>Zastanawiam się – czemu ludzie pobierają się bez miłości? Nie wiem. Bo nie chcą być sami? Bo chcą być lepsi od innych? Bo mają dość pytań w stylu – a Ty kiedy? Są jednak tacy, którzy bardzo otwarcie deklarują, że nigdy się nie ożenią. I tutaj pojawia się pytanie – po co umawiać się z takim facetem? Czy nie jest to strata czasu? Może zamiast marnować urocze wieczory z mężczyzną, który po wielu miesiącach upojnego romansu zniknie bez słowa, lepiej kupić sobie dobry wibrator? On przynajmniej nigdy nie zwiedzie. No ale wibrator nie zadzwoni w dniu urodzin, nie zabierze Cię na kolację, nie można go przedstawić znajomym. A jednak często wybieramy wibrator. Czy czasem nie z obawy przed porzuceniem? W takiej sytuacji to jedynie on może się tego obawiać.</p>
<p>W mieście dużych oczekiwań nie można zadowolić się tym, co jest dostępne. Przez wiele laty wydaje się nam, że jesteśmy nie wiadomo jak atrakcyjne, a potem zadowalamy się facetem, który łysieje i ma poczucie humoru jak Karol Strasburger. Co jednak czeka nas u boku takiego mężczyzny? Chyba jedynie nuda podszyta strachem przed samotnością. To dla mnie zdecydowanie za mało.</p>
<p>Podobną najlepsza recepta na szczęście to żyć teraźniejszością. Nie martwić się o przyszłość. Niestety ten, kto tę cudowną receptę wymyślił, umarł bez gorsza, w samotności&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ze-strachu-przed-samotnoscia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chcę&#8230;</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/chce/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/chce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2011 06:00:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mateusz Jarosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=9017</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio przyglądam się zmianom jakie zaszły w kulturze Wrocławia. Nastąpiła bowiem swego rodzaju degradacja kulturowa. Nie można już wyjść wieczorem do klubu posłuchać jazzu, teraz mamy czwartki jazzowe w niektórych lokalach, gdzie ten rodzaj muzyki jest czysto przypadkowy. Często burzy on wizje gości, którzy to szukają rozrywki niekoniecznie na tym poziomie&#8230; Mle, bo tam ostatnio [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/mleczarnia.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-9018" title="Mleczarnia" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/mleczarnia-660x453.jpg" alt="" width="660" height="453" /></a>Ostatnio przyglądam się zmianom jakie zaszły w kulturze Wrocławia. Nastąpiła bowiem swego rodzaju degradacja kulturowa. Nie można już wyjść wieczorem do klubu posłuchać jazzu, teraz mamy czwartki jazzowe w niektórych lokalach, gdzie ten rodzaj muzyki jest czysto przypadkowy. Często burzy on wizje gości, którzy to szukają rozrywki niekoniecznie na tym poziomie&#8230;</h3>
<p>Mle, bo tam ostatnio zwykłem przesiadywać, podobno została odnowiona, nie zauważyłem większych zmian. Jedyne co moglem zauważyć to na pewno ulotek z napisem Mleczarnia przybyło, a poza tym jakaś ciemna brzoskwinia zakrada się gdzieniegdzie na ściany i sufit. Wszędzie świece &#8211; jest to dla mnie najbardziej inspirujące w tym lokalu, chociaż dym z papierosów i stare meble to swego rodzaju powrót do korzeni, do stylu życia artystów pokroju Modiglianiego. Brakuje tam tylko połamanych pędzli i butelek po winie walających się po podłodze. Gdy tam przychodzę, zawsze zamawiam, kawę. Jest ona podawana w kubku tak wielkim, że czuje się jakby zamówiona przez nas kawa była&#8230; zupą. Mowa tutaj o największej z możliwych kaw. Dzięki wyjściom do Mle coś się we mnie odblokowało, nie miałem tego dystansu do rysunku, pisania. Miałem pozakładane jakieś blokady, ale rozmowy z przyjacielem i nastrój tego miejsca rozbudził we mnie na nowo pragnienie tworzenia.</p>
<p>A teraz siadam przy oknie, tam gdzie najwięcej światła, wyciągam swoje czyste kartki i rysuję. Albo piszę. Co mi w duszy gra. Znowu chcę&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/chce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wśród nocnej ciszy</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/wsrod-nocnej-ciszy/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/wsrod-nocnej-ciszy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2011 06:00:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=25050</guid>
		<description><![CDATA[To będzie opowieść o Świętach, jakie pamiętam z dzieciństwa. Przede wszystkim dlatego, że w tym roku spędzę je w domu mojej ukochanej babci. Tak jak miało to miejsce przez wiele lat z rzędu. W tym roku zasiądziemy przy wigilijnym stole w wyjątkowo dużym gronie, ale nie będzie z nami naszej cudownej babci. To już trzecie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/12/716455_48582883.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-25051" title="fot. www.sxc.hu" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/12/716455_48582883-660x494.jpg" alt="" width="660" height="494" /></a></p>
<h3>To będzie opowieść o Świętach, jakie pamiętam z dzieciństwa. Przede wszystkim dlatego, że w tym roku spędzę je w domu mojej ukochanej babci. Tak jak miało to miejsce przez wiele lat z rzędu. W tym roku zasiądziemy przy wigilijnym stole w wyjątkowo dużym gronie, ale nie będzie z nami naszej cudownej babci. To już trzecie święta bez niej. A ja wciąż bardzo za nią tęsknię i to się już pewnie nigdy nie zmieni.</h3>
<p>Święta w tym domu były dla mnie zawsze wyjątkowe, wręcz magiczne. Pamiętam tą wspaniałą przedświąteczną krzątaninę. Ubieranie choinki, która dziadek przywoził z lasu. Wyprawy na strych po kartony z ozdobami podszyte zawsze tą samą nutką strachu a jednocześnie podniecenia. Wszak na strychu można było znaleźć wiele zapomnianych dawno skarbów. Zawsze z pudłami pełnymi bombek, łańcuchów i lampek przynosiłam na dół coś jeszcze, co chowałam skrzętnie w swoim pokoju. Pamiętam, że jednego roku wyszperałam w jednym z kartonów piękną, starą lalkę. Niestety była tak wiekowa, że już pierwszego wieczoru, kiedy próbowałam ułożyć ją do snu, odpadła jej głowa i nic nie mogło jej już zreanimować&#8230; Na choince wieszaliśmy zawsze, prócz bombek, koronkowe aniołki zrobione na szydełku przez prababcię, cukierki, orzechy owinięte w złotą folię i pierniczki. W wigilię wieczorem zapalaliśmy na choince sztuczne ognie.</p>
<p>Cały dom pachniał tą choinką. Była zawsze ogromna, zajmowała prawie pół pokoju i miała bardzo kłujące igiełki. Przez cały dzień trwały też przygotowania w kuchni. To wtedy nauczyłam się lepić uszka z grzybami, gotować barszcz tak, żeby był ciemnobordowy, klarowny i odpowiednio przyprawiony. Dowiedziałam się też, że u moich dziadków w Lublinie jada się kutię, a u dziadków w Wielkopolsce makiełki. Są obrzydliwie słodkie, ale za to jakie pyszne. Od dziecka wiedziałam też, że w wigilię się pości. Dlatego jedliśmy tylko raz, koło południa. Wszyscy zazwyczaj jedli śledzie z gotowanymi ziemniakami. Jako że za śledziami nie przepadam, jadłam zawsze pierogi ruskie, które moja babcia już wcześniej przygotowywała zawsze dla mnie. Kolacja zawsze była bardzo tradycyjna – sianko pod obrusem, pieniążek pod talerzem, dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa, dwanaście potraw, czytanie fragmentu z Pisma Świętego i modlitwa przed kolacją. Jadło się powoli, bez pośpiechu, ale była w tym wielka radość, że jesteśmy razem.</p>
<p>Tuż po kolacji, pod choinką, nagle, nie wiadomo skąd, pojawiały się prezenty. Ileż było przy tym zawsze radości. I nie chodziło o to, co kto dostał. Ważny był sam gest. Każdy prezent trzeba było wcześniej wybrać, kupić i zapakować. I nie było to tak proste jak teraz, kiedy problem leży w braku czasu, a z drugiej strony w zbyt dużej ilości tego, co kupić możemy. I jak tu w tym nawale produktów na sklepowych półkach kupić prezenty dla 15 osób? Po długim zastanowieniu postanowiłam kupić w tym roku każdemu to samo. I nie będzie to zestaw kosmetyków kuszący ceną na półce w hipermarkecie. Kieruję się zasadą, że prezent powinien być jak najmniej praktyczny, za to dający jak najwięcej radości i przyjemności. Staram się wybierać takie rzeczy, których obdarowywany raczej by sobie sam nie kupił, ale wiem, że chciałby je mieć.</p>
<p>Kiedy już stół po kolacji był uprzątnięty, babcia zaparzała herbatę i wyciągała jedno ciasto wybrane w głosowaniu. Przeważnie był to makowiec. Na drożdżowym cieście, z dużą ilością kruszonki. Kruszonka oczywiście z masła. Obowiązkowo. Inne ciasta można było jeść dopiero po powrocie z pasterki. Wtedy też babcia przynosiła z piwniczki nalewki i wino domowej roboty. W zależności od roku – wiśniowe, albo porzeczkowe. Zaparzało się kolejny dzbanek herbaty z sokiem malinowym, siadaliśmy na kanapie, w fotelach i rozmawialiśmy. Niekiedy aż do rana. Kolejne dwa dni świąt też toczyły się swoim leniwym rytmem. Dużo czasu spędzaliśmy przy stole, niekoniecznie jedząc, ale spędzając ze sobą czas, rozmawiając, oglądając zdjęcia rodzinne. To właśnie wtedy mogłam dowiedzieć się, że ta elegancka pani na pożółkłych zdjęciach to moja praprababcia, a ten przystojny mężczyzna w pruskim mundurze to mój pradziadek walczący pod Verdun. Tak budowała się moja tożsamość i przekonanie, że rodzina jest w życiu najważniejsza. Dlatego tak bardzo cieszę się na te święta. Cieszę się, że mimo tego, że nasi dziadkowie już odeszli, spotkamy się znowu wszyscy razem w tym samym domu i zawiesimy na choince te same koronkowe aniołki i sztuczne ognie. A po pasterce napijemy się po kieliszku babcinej nalewki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/wsrod-nocnej-ciszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Napisani</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/napisani/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/napisani/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Dec 2011 06:00:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mateusz Jarosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=9029</guid>
		<description><![CDATA[Ciemne, głuche wieczory. Stuk puk w klawiaturę. Może tym razem i mi się uda kogoś poznać w cyberświecie? Poznałem kilka istnień. Albo inaczej &#8211; zwiedziłem ich światy. Każda z poznanych postaci okazała się tragiczna, nie ze względu na wygląd czy też styl pisania, tylko ze względu na ogromne problemy, jakie mają ze sobą. Ludzie często [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/addict_by_Spinkleponi.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-9031" title="www.sxc.hu" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/addict_by_Spinkleponi-660x439.jpg" alt="" width="660" height="439" /></a></p>
<h3>Ciemne, głuche wieczory. Stuk puk w klawiaturę. Może tym razem i mi się uda kogoś poznać w cyberświecie?</h3>
<p>Poznałem kilka istnień. Albo inaczej &#8211; zwiedziłem ich światy. Każda z poznanych postaci okazała się tragiczna, nie ze względu na wygląd czy też styl pisania, tylko ze względu na ogromne problemy, jakie mają ze sobą. Ludzie często uciekają w wirtualną przestrzeń przed zwykłym, brudnym i niebezpiecznym światem zewnętrznym zamykając się tym samym na ten kolorowy i ciepły. Pojmują wszystko i wszystkich jako potencjalne zagrożenie swoich bytów. Często obserwują reakcje innych, prowokują, albo wysysają dobra energie zarzucając innych swoimi niekończącymi się problemami. Ile z nich jest tak naprawdę prawdziwi? Może to tylko wytwory ich chorych wyobraźni? Albo chęć wzbudzenia litości i tym samym zaufania u potencjalnego rozmówcy. W internecie bowiem można być kim się zechce &#8211; ofiarą gwałtu, ofiarą przemocy, a może po prostu ofiarą swojej samotności&#8230; Chcą ciepłych słów, pragną wielogodzinnych rozmów, wymuszają wręcz monologi będąc przy tym egoistami, nie dając nic w zamian. Zapełniają sobie wieczory, kiedy samotność jest najbardziej odczuwalna. Po skończonej rozmowie zapominają, że kiedykolwiek istnieliśmy. Jutro nowy dzień, nowe znajomości. Istnieje pewna szansa, kiedy osoba poszkodowana nie znajduje w danym dniu nikogo godnego uwagi i wraca do nas po kolejne porcje energii. Jak wampir po kolejną porcję krwi, która utrzymuje go przy życiu.</p>
<p>Zdarzają się jednak wyjątki. Bardzo pozytywne. Niektórzy samotni na szczęście jeszcze nie zwariowali&#8230; Można nawet napić się z nimi kawy w maleńkiej kawiarence na rogu&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/napisani/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odżywam</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/odzywam/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/odzywam/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Dec 2011 06:00:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mateusz Jarosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=9209</guid>
		<description><![CDATA[Powoli zaczynam się przyzwyczajać do podróżowania pociągami. Na nowo. Ponieważ swego czasu mieszkałem w pięknym Wrocławiu, cieszę się na każdy wyjazd do tego miasta. Dużo ostatnio rysuję, ale czy to są rysunki ładne? Nie mnie to oceniać, lecz czuję się niepewnie. Wciąż szukam siebie. Pośród stert pomiętych kartek, wylanych cienkopisów, buteleczek z tuszem, szukam siebie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/fb.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-9211" title="fot. Mateusz Jarosz" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/fb.jpg" alt="" width="562" height="375" /></a>Powoli zaczynam się przyzwyczajać do podróżowania pociągami. Na nowo. Ponieważ swego czasu mieszkałem w pięknym Wrocławiu, cieszę się na każdy wyjazd do tego miasta. Dużo ostatnio rysuję, ale czy to są rysunki ładne? Nie mnie to oceniać, lecz czuję się niepewnie. Wciąż szukam siebie.</h3>
<p>Pośród stert pomiętych kartek, wylanych cienkopisów, buteleczek z tuszem, szukam siebie. Zainteresowałem się jeszcze bardziej lomografią. Pstrykam sobie zdjęcia w iPhonie i przerabiam na jeden z aparatów lomo. Robię też zdjęcia na kliszy małym pop camem, który jest plastikowy i brzydki. Cztery obiektywy &#8211; cztery spojrzenia na świat.  Koloruje go na niebiesko, zielono, czerwono i żółto.  Ale i tak czasem wszystko pada na twarz, bo klisza jednak jest pusta, albo się naświetliła przez przypadek. No tak przypadkiem  robi się takie zdjęcia. Analogowa niewiadoma.</p>
<p>Jadąc w autobusie przeglądam zdjęcia innych instagratorów. Sądzę, że to dobre określenie na ludzi używających właśnie tej aplikacji. W głowie staram się przypominać miejsca, do których mógłbym zajrzeć, gdzie mógłbym zrobić jakież zdjęcie. Makro-wycieczki piechotą &#8211; uwielbiam. Będąc w tym roku w Istambule, przeszedłem brzegiem morza 35 kilometrów. Odciski na stopach, spalona skora, ale było warto. Nigdy nie zapomnę tego chłodnego pokoju. Ani tych widoków i pięknych zdjęć, które udało mi się tam zrobić.</p>
<p>Jeżeli zaś chodzi o podróże do miasta miłości -  Wroclove, to dobrze mi w nim. Jego wąskie uliczki, pomalowane szablonami ściany kamienic, poprzewracane po wczorajszej imprezie rowery, ludzie jadący w tramwajach rano do pracy.  Tak właśnie wygląda miasto, które pokochałem. Kiedyś było to dla mnie tylko stare, głębokie i smutne miejsce zamieszkane przez milion ludzi. A teraz widzę żywe miasto. Miejsce, które trzeba dostrzec. Zajrzeć w  każdą z tych małych uliczek, każdą z małych kawiarenek, każdą bramę, kamienicę.  Każdy szczegół jest ważny. Idąc do kawiarni zwracam uwagę na to jak wysoko nad brzegiem filiżanki unosi się pianka, za ile polewa czekoladowa przebije się przez centymetrowa warstwę  spienionego mleka i osłodzi wysoko kofeinowy napój. Oczywiście cały czas mowa tutaj o największej z możliwych kaw&#8230; i w tym momencie puszczam oczko.</p>
<p>Obudziłem się w tym mieście. Otworzyłem swój umysł, aby znów pojmować świat &#8211; szeroko, całym sobą, a nie tylko wąskim paskiem z klapkami na oczach. Bycie singlem w  tym mieście z grupą wspaniałych ludzi u boku to nic złego. Bałem się, że Wrocław znów będzie dla mnie tylko obrazem samotności, smutku i anonimowości jednostek, jednak tak się na szczęście nie stało. Są jeszcze na świecie wartościowi ludzie, którzy potrafią bezinteresownie spędzić z drugą osobą część dnia, poświęcić swój czas, jakże cenny dla wielu w dzisiejszych czasach.</p>
<p>Podróże, znajomi, przyjaciele, muzyka i białe kartki, które trzeba zapisać optymizmem, porozlewać na nich kolorowy tusz&#8230;</p>
<p>Rozwijam się&#8230; Odżywam&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/odzywam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czyż nie dobija się singli?</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czyz-nie-dobija-sie-singli/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czyz-nie-dobija-sie-singli/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Dec 2011 06:00:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=12728</guid>
		<description><![CDATA[Pewne zjawiska występują tak rzadko, że należy się im szczególna uwaga. Na przykład kometa Halleya, zaćmienie słońca i druga kawa za darmo. Niewątpliwie do tych zjawisk zaliczyć można wiernego faceta. Po co zatem nam faceci, skoro nawet jeśli są i tak jesteśmy same? Czy nie lepiej zatem się z tym pogodzić, zakuć się w zbroję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/02/282313_3081.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-12729" title="www.sxc.hu" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/02/282313_3081-660x495.jpg" alt="" width="660" height="495" /></a>Pewne zjawiska występują tak rzadko, że należy się im szczególna uwaga. Na przykład kometa Halleya, zaćmienie słońca i druga kawa za darmo. Niewątpliwie do tych zjawisk zaliczyć można wiernego faceta. Po co zatem nam faceci, skoro nawet jeśli są i tak jesteśmy same? Czy nie lepiej zatem się z tym pogodzić, zakuć się w zbroję i iść przez życie ciesząc się facetami, nie licząc, że zapełnią pustkę?</h3>
<p>Samotne i wspaniałe kobiety mają wolne weekendy. Można się w ich trakcie oddawać wielu pożytecznym zajęciom, jak na przykład samotne marsze z samotnymi przyjaciółkami po Parku Południowym. Jest to kolejna doskonała okazja do tego, żeby spotkać tam jednego ze swoich eks, o którym dawno się zapomniało. Po co pamiętać o kolesiu, przy którym trzeba było udawać orgazmy? Czy jest to wystarczający powód, żeby rzucić faceta? Orgazm to chyba ważna sprawa. Ale nie jedyna. Orgazmy nie przysyłają pocztówek na Walentynki i nie potrzymają za rękę w kinie. Czy z tego powodu mam udawać? W zasadzie nie. Ale jeśli facet Ci się podoba, może warto czasem pojęczeć zamiast spać samotnie? Tylko taki mam wybór? Czy chwila przyjemności jest ważniejsza niż kawa podana do łóżka o poranku?</p>
<p>Kobiety to specjalistki od sztuczności. Noszą sztuczne włosy, staniki wypchane wkładkami i sztuczne futra. Zastanawiam się czy lęk przed samotnością nie pcha nas do sztucznych zachowań? Może pozorujemy coś więcej niż orgazmy, a mianowicie całe związki? Czy lepiej jest udawać niż być samą?</p>
<p>Zastanawiam się dlaczego ludzie samotni czują się jak trędowaci? Czy w restauracjach pojawią się niebawem osobne sale dla singli, wzorem zamkniętych stref dla palących? A może to ja udaję? Może przez te wszystkie lata udaję przed sobą, że jestem szczęśliwa?</p>
<p>Moja koleżanka umówiła się na kolację w wytwornej restauracji z facetem, z którym była wcześniej na kilku randkach. Roztaczał przed nią świetlaną przyszłość – co ważne – ich wspólną przyszłość. I ona, przeciwniczka stałych związków, wyzwolona singielka, dała się na to złapać jak mucha na lep. No ale facet był cudowny, bezsprzecznie. Do czasu. Na kolacji się nie pojawił. Dla Moniki nie to było najgorsze – nie on pierwszy i zapewne nie ostatni znika z jej życia. Rzecz w tym, w jaki sposób postanowił to uczynić. Wystawił ją na publiczne pośmiewisko. Siedziała biedna ponad godzinę w tej cholernej knajpie, najpierw wzbudzając zainteresowanie osób siedzących obok, a z czasem już tylko litość i współczucie. Kelner też przyglądał się jej z coraz większym zaciekawieniem, pozwalając sobie na coraz bardziej zgryźliwe docinki. Nie spodziewała się, że zostanie w miejscu publicznym bez książki, komputera, czy innego pancerza ochronnego. Siedziała tam bezradna i zupełnie bezbronna. Z czasem dotarło do niej, że czarujący Robert się nie zjawi. Brał kobiety na świetlaną przyszłość, a interesowała go wyłącznie teraźniejszość. Czuła, że ją wykiwano, ośmieszono, zrobiono z niej idiotkę. Dała mu się oszukać jak dziecko. Dlaczego? Bo każda z nas lubi czasem usłyszeć od faceta: „my”. Kelner widząc w jej oczach łzy szepnął: zabierz mnie do domu, ja nie pozwolę Ci płakać. Patrząc w jego miłe, pełne nadziei oczy zrozumiała coś – to bardzo boli, ale czasami lepiej być samotną niż udawać.</p>
<p>Kiedy opuściły mnie wszystkie wszystkie obawy wywołane tymi zdarzeniami, postanowiłam zjeść obiad w ulubionej knajpce zupełnie sama. Usiadłam i samotnie wypiłam kieliszek wina. Bez książki, bez laptopa, bez faceta, bez koleżanki, bez pancerza i bez udawania. I było mi z tym bardzo, bardzo dobrze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czyz-nie-dobija-sie-singli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>System kastowy</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/system-kastowy/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/system-kastowy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 06:00:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=15883</guid>
		<description><![CDATA[Oto co kocham w swoim mieście – wiosnę, kiedy jest ciepło, ale nie za gorąco, drzewa, które zaczynają dopiero kwitnąć, eleganckich mężczyzn w garniturach. Powiedzieć: kocham cię, Wroclove, to nic trudnego, ale powiedzieć – kocham – jemu, to już zupełnie inna sprawa. Po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że go kocham pewnego ranka przy śniadaniu. Po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/02/1240187_80886907.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-15901" title="fot. www.sxc.hu" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/02/1240187_80886907-660x438.jpg" alt="" width="660" height="438" /></a></p>
<h3>Oto co kocham w swoim mieście – wiosnę, kiedy jest ciepło, ale nie za gorąco, drzewa, które zaczynają dopiero kwitnąć, eleganckich mężczyzn w garniturach. Powiedzieć: kocham cię, Wroclove, to nic trudnego, ale powiedzieć – kocham – jemu, to już zupełnie inna sprawa.</h3>
<p>Po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że go kocham pewnego ranka przy śniadaniu. Po raz pierwszy chciałam mu to powiedzieć, kiedy zabrał mnie na koncert mojego ukochanego zespołu, którego sam chronicznie nie cierpi. Ale nie zrobiłam tego. Już myślałam, że nigdy się nie odważę. W pewien piątkowy wieczór wpadł do mnie, żeby zabrać mnie na kolację. Przyniósł mi prezent – najbardziej kiczowatą torebkę, jaką widziałam w życiu. Był przy tym tak dumny z siebie, że nie pozostało mi nic innego, jak powiedzieć: kocham Cię. Był tym najwyraźniej zaskoczony, bo poderwał się z kanapy i powiedział, że zaczeka mnie na dole machając przy tym paczką papierosów. Uznał, że te słowa nie padły? Może i by chciał, ale oboje doskonale wiedzieliśmy, że było inaczej. Rzuciłam mu tym samym wyzwanie – albo powie, że mnie kocha, albo z nim zerwę. Inna ewentualność nie wchodzi w grę, to by było dla mnie zbyt wielkie upokorzenie. Ile czasu chciałam czekać na płomienne wyznanie? Powiedzmy – tydzień.</p>
<p>Faceci są przewrotni. Możesz powiedzieć mu – nienawidzę Cię i wciąż być jego kochanką. Jednak gdy wyznasz mu miłość, musisz liczyć się z tym, że więcej go nie zobaczysz&#8230;</p>
<p>Moja koleżanka – Ewa – wkroczyła w tym czasie w swoim życiu w okres romantyczny. Spotykała się z barmanem, pozwalała mu zapraszać się na kolacje, ale tylko do miejsc, na które było go stać. Postanowiła zabrać go na imprezę organizowaną przez korporację, w której wówczas pracowała. Okazało się najpierw, że jej chłopak owszem, ma garnitur, ale złoty i w dodatku sztruksowy. Jakby na tym nie mogły się zakończyć tego dnia trudne sytuacje, po kolacji zjedzonej w podrzędnej pizzerii na rogu ulicy, Jacek zaprosił ją po raz pierwszy do swojego mieszkania. Była przerażona. To nie było mieszkanie, to była obskurna nora, z której on był niezwykle dumy. W końcu urządzał ją po obejrzeniu Taksówkarza. Ale wiedział, że nie spodobało się jej. Miało jednak kilka poważnych zalet – było tanie, znajdowało się 5 minut piechotą od knajpy, w której pracował. Powiedział Ewie, że więcej nie musi do niego przychodzić. Tego wieczora Ewa – kobieta sukcesu – doświadczyła poczucia winy.</p>
<p>Koleżanki Ewy nie mogły zrozumieć, jak może spotykać się z facetem, który zajmuje się robieniem drinków i napełnianiem orzeszkami miseczek na barze. Co więcej – lubił swoją pracę i nie zamierzał jej zmieniać na korporacyjny wyścig szczurów. To dziwne. Kiedy facet spotyka się z dziewczyną biedniejszą od siebie, nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli jest na odwrót, wszyscy kręcą głowami z niedowierzaniem, a może politowaniem. A może nie chodzi tu o pieniądze, ale o swojego rodzaju kompatybilność? Prawda jest taka, że jest samotny facet ma dużo kasy, to jest to jego atutem. Ale jeśli to kobieta zarabia znacznie ponad przeciętną, zaczynają się problemy. To śmieszne. Koleżanki starały się jej uświadomić, że dzielą ich nie tylko zarobki, ale też pochodzenie, wykształcenie, styl życia. Ten facet to klasa pracująca. Cóż za określenie. Koszmar! Dzisiaj się już go nie używa. Udajemy, że żyjemy w społeczeństwie bezklasowym, ale to tylko nieustanne utwierdzanie się w błędnym przekonaniu. Inna moja koleżanka spotyka się od niedawna z facetem, który ma w domu służącą.</p>
<p>Czy Wrocław różni się zatem aż tak bardzo od Delhi? Czy podziały klasowe zastąpione zostały kastowymi? A jeśli tak, to czy możemy umawiać się z kimś spoza naszej kasty? Kolejnego wieczoru mój facet zabrał mnie na romantyczną kolację. Czułam, że coś się święci. Mój mężczyzna znalazł własny sposób na powiedzenie – kocham Cię. Najpierw zaczął opowiadać coś o Toskanii, którą kocham i za którą nieustannie tęsknię, o tym, że chciałby tam kiedyś wrócić z kimś bliskim. A potem powiedział, że chce mi powiedzieć coś od tego wieczora, kiedy podarował mi torebkę. Serce mi zabiło, omal nie wyskoczyło mi gardłem, ręce zaczęły mi drżeć z przejęcia, czułam, że za chwilę usłyszę to, na co od dawna czekałam. I wtedy on rzekł – możesz oddać tę torebkę, jeśli ci się nie podoba. Jak on mógł?! Miałam ochotę wykrzyczeć mu w twarz – nienawidzę cię!</p>
<p>W przerwie na lunch Ewa zabrała Jacka do sklepu. Nie mógł iść przecież na jej imprezę w swoim złotym garniturze. Wybrała mu piękne ubranie, którego cena omal nie przyprawiła Jacka o zawał. Ale mimo propozycji Ewy uparł się, że sam za niego zapłaci. Nie chciał przyjąć tak drogiego prezentu od kobiety. Powiedział, że fatalnie by się z tym czuł. Wydał na to wszystkie swoje pieniądze, a połowę zapłacił kartą kredytową.</p>
<p>W kolejny weekend mój mężczyzna zabrał mnie na jedno z tych przyjęć, których nie cierpię. Kiedy patrzyłam na te wszystkie kobiety ściskające w dłoniach torebki od Louis Vuittona, zrozumiał, że on mnie nie kocha. On nie wie nawet, kim jestem. Kelner poinformował nas, że Pani domu, z uwagi na białe dywany rozłożone na podłodze mieszkania, nie podaje żadnych ciemnych potraw ani napojów. Nie miałam szans na lampkę czerwonego wina. Zastanawiam się, co ludzie są w stanie zrobić, żeby inni uznali ich za oryginalnych i godnych uwagi?</p>
<p>Tego wieczora upewniłam się, że system kastowy opanował również sferę związków damsko-męskich. Kiedy wyszłam na taras, żeby odetchnąć świeżym powietrzem, spotkałam znajomego artystę, który dorabiał na przyjęciu podając drinki snobom. Gospodyni przyjęcia traktowała go z pogardą, odnosząc się do niego w sposób odrażający. Mój facet nie widział w tym niczego niewłaściwego. W końcu to tylko kelner. Nie mogłam tego znieść. Wyszłam w środku przyjęcia. A mój facet nawet tego nie zauważył.</p>
<p>Tymczasem Ewa wybierała się na imprezę. Jacek stanął w drzwiach w jeansach i t-shircie wprawiając tym Ewę w zakłopotanie. Bo jak tu zabrać tak ubranego faceta na imprezę dla snobów? Okazało się, że zwrócił garnitur do sklepu. Uznał, że jest dla niego zwyczajnie za drogi. Ale tak naprawdę chodziło o coś znacznie poważniejszego. Pn się czuł przy Ewie fatalnie. Jak ubogi krewny, którego stać jedynie na to, aby zaprosić ją na pizzę z colą, kiedy jej miesięczna pensja dorównuje jego rocznej. Powiedział jej, że nie mogą się dłużej spotykać, że powinna znaleźć kogoś bardziej odpowiedniego dla siebie, bo on nie może jej niczego zaoferować. Godzinę później, w morzu drogich garniturów i wyszukanych perfum, stwierdziła, że sztruks wcale nie jest taki zły. Tylko musiała to jeszcze jakoś wytłumaczyć Jackowi.</p>
<p>O poranku obudził mnie telefon. To był on. Przeprosił mnie i powiedział, że mnie kocha. Bał się to wcześniej powiedzieć, bo do tej pory zawsze obracało się to przeciwko niemu. Czułam się cudownie i jednocześnie okropnie, przede wszystkim z powodu tego, co myślałam o nim wracając do domu. Ale nigdy o tym nikomu nie powiedziałam. Teraz nie liczyło się już nic sprzed „kocham cię”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/system-kastowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

