<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>polowki.pl - portal Klubu Singla Połówki Pomarańczy &#187; Singiel w wielkim mieście</title>
	<atom:link href="http://polowki.pl/kategoria/singiel-w-wielkim-miescie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://polowki.pl</link>
	<description>Serwis dla singli i singielek. Dołącz do Klubu Singla Połówki Pomarańczy. Poczytaj o Singlach: singiel w wielkim mieście, singiel kulturalny, singiel w kuchni, rozwój osobisty, wakacje dla singli, nowe znajomości, imprezy dla singli, wycieczki dla singli, zdrowie, uroda, hi-tech.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 22 May 2012 13:26:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>W pogoni za karierą</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-pogodni-za-kariera/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-pogodni-za-kariera/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Apr 2012 13:10:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=27695</guid>
		<description><![CDATA[Mówi się, że single to najlepsi pracownicy &#8211; praca jest dla nas podobno sensem życia, jesteśmy oddani, zaangażowani, praca po godzinach to nasze ulubione zajęcie. Nie mamy przecież żadnego życia pozazawodowego. Nie mamy przyjaciół, rodziców, rodzeństwa, w ogóle jesteśmy społecznymi sierotami. Szef zatem wyświadcza nam tak napradwę przysługę nie wybawiając nas przed siedzieniem kolejny wieczór [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2012/04/biuro.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-27696" title="biuro" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2012/04/biuro-e1334840968517-660x443.jpg" alt="" width="660" height="443" /></a></p>
<h3>Mówi się, że single to najlepsi pracownicy &#8211; praca jest dla nas podobno sensem życia, jesteśmy oddani, zaangażowani, praca po godzinach to nasze ulubione zajęcie. Nie mamy przecież żadnego życia pozazawodowego. Nie mamy przyjaciół, rodziców, rodzeństwa, w ogóle jesteśmy społecznymi sierotami. Szef zatem wyświadcza nam tak napradwę przysługę nie wybawiając nas przed siedzieniem kolejny wieczór w pustym mieszkaniu&#8230; Najgorsze jest to, że wielu z nas uwierzyło w ten mit&#8230;</h3>
<p>Korporacje zrobią wszystko, żebyś w pracy czuł się jak najlepiej. Piękne biuro, dobry komputer, siłownia, prysznice, dobry ekspres do kawy, barek z dobrym jedzeniem, klimatyzacja, wygodne fotele, pokój relaksacyjny z najnowszą konsolą i zapasem gier. Wszystko po to, żebyś nie miał po co wychodzić do domu. Najlepiej, żebyś tu zamieszkał. Wtedy korporacja pokocha Cię jeszcze bardziej.</p>
<p>W pogoni za karierą, awansem, podwyżką potrafimy się niemal zatracić. Przyjmujemy na siebie kolejne zadania, zostajemy coraz częściej i coraz dłużej po godzinach, bierzemy robotę do domu, rezygnujemy z weekendów, jesteśmy na każde zawołanie szefa. Bo wierzymy, że się nam to opłaci, że już w przyszłym miesiącu stanie się to, na co od tak dawna czekamy, że ktoś nac w końcu doceni, zauważy nasze starania.</p>
<p>Pijemy więc kolejną kawę, puszki Red Bulla wysupują się z kosza przy naszym biurku, lunch zamawiamy do biura, bo szkoda czasu wyjść na pół godziny do miłej knajpki ulicę dalej. Nasi koledzy i koleżanki planują w tym czasie kolejne wakacje, jeżdżą na wycieczki, chodzą na randki, zakładają rodziny, rodzą się im dzieci, a my wciąż tkwimy w tym samym miejscu, czekając na ten cholerny awans…</p>
<p>Tylko czy aby na pewno warto płacić aż tak wysoką cenę za coś, co należy się nam od dawna? A może nasz szef ma nas za totalnego frajera i doskonałego konia pociągowego całego zespołu i nasz awans absolutnie nie będzie mu na rękę? Bo kto wówczas będzie odwalać za niego czarną robotę, którą od dawna zwala na nas?</p>
<p>Czasem warto stanąć z boku i spojrzeć na swoje życie z dystansu. Albo zawalcz o ten awans, albo zmień pracę. Pamiętaj, życie nie kończy się na Twoim biurku, laptopie i samochodzie służbowym. Pozwól sobie na wakacje, oderwij się od tego kieratu, masz do tego prawo! Zauważyłeś, że przyszła już wiosna?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-pogodni-za-kariera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez zobowiązań</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/bez-zobowiazan/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/bez-zobowiazan/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 06:00:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=24619</guid>
		<description><![CDATA[Kilka moich koleżanek zagląda od czasu do czasu na czaty. Siedzą wieczorami same w domu, a jest za późno, żeby zadzwonić do koleżanki, włączają komputer i w ciągu kilku minut znajdują rozmówcę. Niestety na czacie bardzo trudno jest znaleźć interesującego rozmówcę. Zdecydowanie łatwiej o faceta szukającego „układu bez zobowiązań”. Cokolwiek to znaczy. Uraczona kilkoma opowieściami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/12/bez-zobowiązań.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-24620" title="bez zobowiązań" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/12/bez-zobowiązań-660x496.jpg" alt="" width="660" height="496" /></a></p>
<h3>Kilka moich koleżanek zagląda od czasu do czasu na czaty. Siedzą wieczorami same w domu, a jest za późno, żeby zadzwonić do koleżanki, włączają komputer i w ciągu kilku minut znajdują rozmówcę. Niestety na czacie bardzo trudno jest znaleźć interesującego rozmówcę. Zdecydowanie łatwiej o faceta szukającego „układu bez zobowiązań”. Cokolwiek to znaczy.</h3>
<p>Uraczona kilkoma opowieściami na ten temat postanowiłam przeprowadzić eksperyment. Zalogowałam się na czacie, przybrałam neutralny nick kate38 i czekałam. W ciągu godziny odezwało się do mnie 27 mężczyzn. Ośmiu w bardzo bezpośredni sposób zaproponowało szybki numerek w samochodzie, albo u mnie – jak wolę. Można zatem przypuszczać, że owi panowie mieli ochotę na skok w bok z dreszczykiem emocji. Nie mogli zrozumieć, dlaczego nie jestem zainteresowana ich wspaniałymi propozycjami, wszak jestem singielką? Większość moich rozmówców próbowało mnie jednak usilnie namówić na „układ bez zobowiązań”.</p>
<p>Za każdym razem, kiedy taka propozycja padała, usiłowałam dowiedzieć się, co miły pan ma konkretnie na myśli. Prosiłam o wyjaśnienie tego, jak to miałoby wyglądać w rzeczywistości? I wiecie co? Faceci, każdy jeden, byli zaskoczeni moim pytaniem. Nie byli w stanie pojąć, o co mi chodzi? W końcu jednak udało mi się porozmawiać z jednym dłużej i na tyle szczerze,  żeby mieć przynajmniej szansę uzmysłowić sobie, jakie oni mają oczekiwania, czym się kierują w życiu, co tak naprawdę jest dla nich ważne. Dla kilku sprawa jest zupełnie prosta. To taki czysty układ. Czysty seks bez żadnych dodatków. Bez emocji. Bez spotkań, rozmów. Idziemy do łóżka, po czym każde z nas wraca do swojego świata. Nie musimy nawet znać swoich imion. To zbyteczne. Kiedy zasugerowałam jednemu z nich, że taki seks to jak masturbacja drugim człowiekiem, przyznał mi rację. Na pytanie – dlaczego właśnie tak – odpowiedział &#8211; nie potrzebuję niczego więcej. Tak jest wygodniej.</p>
<p>Kilku innych mężczyzn dopuszczało nieco bogatszą wersję układu – kino, jakaś kolacja, może nawet jakiś prezent, ale nie za często, żeby się nie przyzwyczaić. Tak. Nie przyzwyczaić. A kiedy padło pytanie – a co, jeśli jedna ze stron się zakocha – padła odpowiedź – nie ma takiej możliwości, ja się nie zakocham, a jak ty się zakochasz, to twój problem, ale wiedz, że to będzie oznaczało koniec układu.</p>
<p>Długo o tym myślałam. Do rana nie zmrużyłam oka. Zastanawiałam się, jak to się dzieje, że  faceci tak bardzo boją się dopuścić do siebie emocje, uczucia? Dlaczego tak bardzo boją się miłości? Skąd w nich taki lęk, że są w stanie zastąpić gumową lalkę kobietą, która będzie jednak spełniać dokładnie taką samą funkcję? Czy czeka nas świat wyzuty z wszelkich emocji? Będziemy jak bohaterowie filmu A.I.?</p>
<p>Nie chcę żyć w takim świecie. Nie chcę takiego życia. Nie wyobrażam sobie takiego układu. Nie wyobrażam sobie seksu bez emocji. Bez bliskości – przede wszystkim tej duchowej. Jeśli współcześni mężczyźni są w stanie zaoferować tylko tyle, wolę zostać sama.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/bez-zobowiazan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ale czad(t)!</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ale-czadt/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ale-czadt/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Feb 2012 06:00:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=24219</guid>
		<description><![CDATA[Maciek jest od blisko roku singlem. Ale ma ochotę na zmianę tego stanu. Chciałby poznać miłą, interesującą kobietę. Tylko jak to zrobić? Po kilkuletnim związku wyszedł z wprawy w podrywaniu kobiet i chodzeniu na randki. Znalazł więc pozornie najprostszy sposób na poznanie jakiejś kobiety. Każdego wieczoru wchodzi na czat i rozmawia z kilkoma kobietami. Z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/1208423_12758677.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-24220" title="fot. www.sxc.hu" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/1208423_12758677-660x438.jpg" alt="" width="660" height="438" /></a></p>
<h3>Maciek jest od blisko roku singlem. Ale ma ochotę na zmianę tego stanu. Chciałby poznać miłą, interesującą kobietę. Tylko jak to zrobić? Po kilkuletnim związku wyszedł z wprawy w podrywaniu kobiet i chodzeniu na randki. Znalazł więc pozornie najprostszy sposób na poznanie jakiejś kobiety. Każdego wieczoru wchodzi na czat i rozmawia z kilkoma kobietami. Z niektórymi wymienia się zdjęciami. Obiecuje potem, że się odezwie, ale tego nie robi. Dlaczego?</h3>
<p>Rozmawiałam z nim o tym ostatnio – długo i szczerze. Im dłużej rozmawialiśmy, tym bardziej był zaskoczony swoją postawą i stosunkiem do kobiet. Dzięki naszej rozmowie zaczął rozumieć, co się z nim dzieje. A co się dzieje? Mimo że facet ma 35 lat zachowuje się jak nobliwa panna, co to chciałaby a boi się. Czego się boi? Tego, czego boimy się my wszyscy – rozczarowania, odrzucenia, kolejnej porażki, niespełnionych marzeń. Ale boi się pewnie też tego, że sam nie sprawdzi się w nowym związku, że wyjdą na jaw jego wady. A teraz świat oczekuje od nas przecież doskonałości. Nienagannie skrojonego garnituru i życiorysu.</p>
<p>Kiedy tak sobie gadaliśmy o poznawaniu ludzi przez internet, Maciek przyznał mi rację w jednym. Zgodził się ze mną, że być może to jego wycofanie wynika z tego, że tych kobiet jest tam tak wiele. I niejedna ma w sobie coś interesującego. I one są nawet ładne. Właściwie niemal z każdą z tych, z którymi wymienił się zdjęciami, mógłby się umówić na randkę. Ale skoro mógłby z niemal każdą, to znaczy, że może tam poznać kolejne, równie, a może nawet bardziej interesujące. A może pewnego dnia porazi go piorun miłości oznajmiając, że to ta jedyna? Skąd bowiem ma wiedzieć, z którą się umówić, skoro w swoim archiwum zebrał już ponad setkę zdjęć ładnych, interesujących kobiet? I jak ma dokonać tego wyboru, skoro już nie pamięta, która lubi włoską kuchnię, która jeździ co roku do Portugalii, a która nie lubi krewetek? Przecież nie robi notatek. Rozmawia, prosi o przesłanie fotki, odsyła swoją i na tym zamyka się kolejna znajomość.I zaczyna kolejną. Bo tak wielość i łatwość niesie za sobą pokusę.</p>
<p>Czy kiedykolwiek odważy się przekroczyć tę niewidoczną granicę? Czy przejdzie przez szybę, którą sam postawił między sobą a nimi? A może pewnego dnia znudzą go te pozornie podobne rozmowy i da sobie z nimi spokój? Nie dlatego, że już nie będzie chciał nikogo poznać. Może zrozumie, że to nie jest metoda. Że wchodząc w ten wirtualny świat sprowadził siebie do poziomu towaru i tak samo traktuje te kobiety. Że tam nigdy nie zdarzy się promocja, ani posezonowa wyprzedaż, na której trafi się jakaś niezwykła okazja. Bo internet to namiastka życia, drewniana proteza, której każdy się wstydzi, chociaż tak wielu wciąż z niej korzysta. Czas najwyższy zacząć żyć naprawdę. Wyłączyć komputer i wyjść z domu. Do ludzi. Prawdziwych, namacalnych, którym w trakcie rozmowy będzie można spojrzeć w oczy i zobaczyć ich uśmiech.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ale-czadt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W walentynkowy wieczór</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-walentynkowy-wieczor/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-walentynkowy-wieczor/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 00:14:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=26064</guid>
		<description><![CDATA[Walentynki to dzień, w którym staram się nie wychodzić z domu. Nie mogę patrzeć na wszech obecny róż, serduszka, kwiatuszki i ten amerykański kicz, który wysysa z zakochanych masę pieniędzy. Wolę ten dzień spędzić sama z sobą. Ze swoją ukochaną muzyką i lampką dobrego wina. Na szczęście to tylko jeden dzień w roku. Da się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2012/02/cupido.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-26065" title="cupido" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2012/02/cupido-660x450.jpg" alt="" width="660" height="450" /></a></p>
<h3>Walentynki to dzień, w którym staram się nie wychodzić z domu. Nie mogę patrzeć na wszech obecny róż, serduszka, kwiatuszki i ten amerykański kicz, który wysysa z zakochanych masę pieniędzy. Wolę ten dzień spędzić sama z sobą. Ze swoją ukochaną muzyką i lampką dobrego wina. Na szczęście to tylko jeden dzień w roku. Da się przeżyć.</h3>
<p>Wtorek. Wieczór walentynkowy. Zostałam zaproszona do audycji <em>Alternatywa</em> w radiu TOK FM. W pierwszej godzinie programu rozmawiałam z prowadzącym – Tomaszem Kwaśniewskim – o blaskach i cieniach bycia singlem. Założeniem autora było pokazanie życia singla jako alternatywy życia  w związku. Jak to bywa w tego typu audycjach, nie udało mi się powiedzieć wszystkiego, co chciałam, bo czas jest ograniczony, jednocześnie prowadzący nie omieszkał w niezwykle miły sposób wbić mi ostrej szpilki, żeby podnieść temperaturę dyskusji. Ale generalnie było ok.</p>
<blockquote><p>Chcę, żeby miłość zwaliła cię z nóg, żebyś unosiła się w powietrzu i  tańczyła, jak derwisz. Bądź szaleńczo szczęśliwa, albo chociaż daj sobie  szansę na to. Miłość to namiętność. Obsesja. Niezdolność do  samodzielnego życia. Powinnaś wpaść po uszy. Znaleźć faceta, którego  pokochasz, jak wariatka, a on pokocha tak samo ciebie. Zapomnij o  rozsądku i posłuchaj serca. Bez tego życie nie ma sensu. Kto nigdy się  nie zakochał, to jakby nigdy nie żył&#8230; Trzeba próbować, bo kto nie  próbował, ten wcale nie żył. Miej oczy otwarte. Kto wie, może porazi cię  grom z jasnego nieba?</p>
<p>Meet Joe Black</p></blockquote>
<p>W drugiej godzinie antena została otwarta dla słuchaczy. Ku mojemu zaskoczeniu większość dzwoniących stanowili mężczyźni. Przeważnie single w średnim wieku. Mówili o swoich doświadczeniach, tęsknotach, pragnieniach. Ale było też kilka telefonów od osób, które nie mogły odmówić sobie wyrażenia opinii na temat społecznych pasożytów, jakimi podobno jesteśmy. Nie rokujemy na przyszłość. Jesteśmy niedojrzali emocjonalnie. A naszą społeczną powinnością jest założenie rodziny i wydanie na świat potomstwa. Bez tego jesteśmy totalnie bezużyteczni. Były też telefony od osób, które są same, ale wciąż tęsknią za miłością. Potwierdza się zatem, że trudno zbudować jednoznaczną definicję singla. Jedni są szczęśliwi i spełnieni, inni nie potrafią się odnaleźć w takim modelu życia. Wszyscy jednak jesteśmy sami i to sprawia, że tworzymy społeczność. Całkiem sporą, bo liczącą już blisko 7 mln osób. Mamy prawo do szczęścia i życia według własnego scenariusza. Nikt nie ma prawa narzucać nam swojego stylu życia. Nikt nie ma prawa nas oceniać, a tym bardziej potępiać.</p>
<p>Te dwie ostatnie godziny Walentynek uświadomiły mi, że losy ludzkie są bardzo pogmatwane. Każdy jak liść płynie przez ocean życia, targany raz po raz jego falami, wpadając niekiedy na przeszkody, a czasami dopływając do bezpiecznej przystani. Myślę jednak sobie, że każdy z nas próbuje w tym losem walczyć o swoje marzenia, pragnienia, usiłując wręcz na siłę wydrzeć to, co jest dla niego ważne, niezbędne do szczęśliwego życia. Zapominamy przy tym o tym, że najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to żyć w zgodzie z samym sobą. Iść obrana drogą, być otwartym na nowe doświadczenia, nie rezygnować z tego, co daje los, być otwartym na ludzi i czerpać z życia tyle dobrego, ile się da.</p>
<p>Wydaje mi się, że nie ma czegoś takiego, jak dożywotnia deklaracja życia w pojedynkę. Nie możemy zawyrokować na całe życie o tym, jak je spędzimy. Nie zapominajmy, że to życie bywa często bardzo przewrotne. Ten, kto rozpaczliwie szuka miłości może jej nigdy nie spotkać, a ten, który o niej nie myśli, może spotkać ją za najbliższym rogiem. Jeśli miłość ma przyjść, to przyjdzie. Niech jednak porwie Cię jak wiatr, niech da Ci niewyobrażalne szczęście i spełnienie. Tylko wtedy ma ona sens.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-walentynkowy-wieczor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W mroźny wieczór</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-mrozny-wieczor/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-mrozny-wieczor/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 12:16:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=25827</guid>
		<description><![CDATA[Sobotni wieczór, wrocławski Plac Solny. Wchodzę na niego z Rynku i słyszę znajome dźwięki gitary elektrycznej. Rozglądam się pewna, że dobiegają one z głośników z jednego z klubów, który się tam znajduje. Kiedy dochodzę na róg ulicy Kiełbaśniczej, staję twarzą w twarz z mężczyzną, który nie zważając na 15-stopniowy mróz gra na gitarze&#8230; Ludziom najwyraźniej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2012/02/PICT0030.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-25828" title="Plac Solny Wrocław" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2012/02/PICT0030-660x495.jpg" alt="" width="660" height="495" /></a></p>
<h3>Sobotni wieczór, wrocławski Plac Solny. Wchodzę na niego z Rynku i słyszę znajome dźwięki gitary elektrycznej. Rozglądam się pewna, że dobiegają one z głośników z jednego z klubów, który się tam znajduje. Kiedy dochodzę na róg ulicy Kiełbaśniczej, staję twarzą w twarz z mężczyzną, który nie zważając na 15-stopniowy mróz gra na gitarze&#8230;</h3>
<p>Ludziom najwyraźniej spodobało się, bo w jego futerale na gitarę leżało sporo monet &#8211; 5 i 2 zł, a nawet kilka banknotów po 10 zł. Kiedy przystanęłam na chwilę i spojrzałam na niego, uśmiechnął się do mnie. Szczęśliwy człowiek. Dlaczego szczęśliwy? &#8211; pomyśli wielu zaskoczonych jego obecnością w tym miejscu w takiej chwili. Szczęśliwy, bo robi to, co kocha. Wystarczyło spojrzeć na sekundę w jego oczy, żeby się o tym przekonać. Ta gitara to jego pasja. Życie bez pasji jest jałowe, beznamiętne i bardzo smutne. To pasja pcha człowieka do przodu, każe mu robić rzeczy szalone, pozbawione rozsądku, a jednocześnie takie, dzięki którym czuje, że naprawdę żyje. Nadają kolorytu, wpuszczają wiatr w żagle. Pasja jest solą życia.</p>
<p>Znam kilka osób, które nie mają żadnej pasji. Naprawdę. Chodzą do pracy, wracają do domu, siadają przed telewizorem i przesypiają przed nim życie. Niestety można tak przeżyć wiele lat. W takim uśpieniu, marazmie, bez emocji. Jest mi ich szczerze żal. Nie wyobrażam sobie nawet jednego roku bez mojej ukochanej muzyki, bez kina, fotografii, książek, podróży. Bez dreszczy, które towarzyszą mi w czasie każdego koncertu, na jakim jestem. Ba! Bez łez, które pojawiają się w chwilach szczególnego wzruszenia. To łzy szczęścia.</p>
<p>Jak żyć bez tych emocji, wrażeń, bez czekania na kolejną płytę, książkę, koncert, czy wyjazd tu i tam? Gdybym została tego nagle pozbawiona, moje życie straciłoby sens. Byłoby jedynie żałosną wegetacją.</p>
<p>Ale nie sztuką jest realizować swoje pasje, spełniać marzenia, kiedy człowiek jest zdrowy, pełnosprawny. Podziwiam ludzi, którym udaje się realizować swoje marzenia i pasje mimo trudności, fizycznych ułomności, wbrew, nawet na przekór tym ograniczeniom. Miałam zaszczyt poznać kilka takich osób.</p>
<p>Wrocławski fotograf – Roman Ziaja. Zajmuje się fotografią mimo że wiele lat temu uległ wypadkowi, w którym złamał kręgosłup. Najpierw znałam jego zdjęcia. Piękne, zachwycające, eteryczne, sensualne. Potem poznałam go osobiście. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Nie miałam pojęcia, że Roman jeździ na wózku. Tym bardziej nie miałam pojęcia, że kiedy witając się z nim podam mu rękę, on nie poda mi swojej, bo jest bezwładna. Nie wiedziałam, co mam zrobić z tą dłonią zawieszoną w przestrzeni pomiędzy mną a nim. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Było tak strasznie wstyd. Na szczęście Roman okazał się człowiekiem niezwykłym. Dostrzegł przerażenie w moich oczach, rzucił jakiś żart, czym natychmiast rozładował to niewyobrażalne napięcie. Jestem mu za to niezmiernie wdzięczna. Mimo tego że bardzo cierpi, jest mentorem dla wielu młodych fotografów, którzy zrobiliby wszystko, żeby móc z nim pracować. Prowadzi jedną z najlepszych w Polsce agencji modelingu. Jeździ ze swoimi podopiecznymi po całym świecie na sesje zdjęciowe. Jego klientami są światowe marki odzieżowe. Roman ma w sobie wyjątkową charyzmę. Jest otoczony ludźmi życzliwymi, dla których jest największym guru. I mimo tego że wymaga ogromnej opieki, poświęcenia, ludzie trwają przy nim, bo w nim jest magnetyzm. Pasja, która stała się wyznacznikiem jego życia. Stał się dla mnie symbolem tego, jak żyć wbrew ułomności i ograniczeniom, które narzuca.</p>
<p>Cieszę się niezmiernie, że mogłam go poznać. Dzięki niemu radykalnie zmieniła się moja optyka widzenia świata, ale też wzmogło się pragnienie życia. Mojego życia. Raz lepszego, raz gorszego. Ale pełnego pasji i radości. Co czyni mnie osobą szczęśliwą i spełnioną. Podobnie, jak gitarzystę spotkanego w mroźny wieczór na ulicy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/w-mrozny-wieczor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeprowadzka</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/przeprowadzka/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/przeprowadzka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 06:00:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>
		<category><![CDATA[barcelona]]></category>
		<category><![CDATA[berlin]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=23895</guid>
		<description><![CDATA[Gdybym miała taką możliwość &#8211; wybrać, gdzie chciałabym spędzić kilka miesięcy swojego życia, to do głowy przychodzą mi dwa miasta &#8211; oba na B &#8211; Barcelona i Berlin. Wiosną i latem chciałabym zamieszkać w Berlinie. To miasto wywarło na mnie ogromne wrażenie już za pierwszym razem, kiedy je zobaczyłam &#8211; rok po upadku muru berlińskiego. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/PICT0057.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-23896" title="Berlin - Pariser Platz" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/PICT0057-660x495.jpg" alt="" width="660" height="495" /></a></p>
<h3>Gdybym miała taką możliwość &#8211; wybrać, gdzie chciałabym spędzić kilka miesięcy swojego życia, to do głowy przychodzą mi dwa miasta &#8211; oba na B &#8211; Barcelona i Berlin.</h3>
<p>Wiosną i latem chciałabym zamieszkać w Berlinie. To miasto wywarło na mnie ogromne wrażenie już za pierwszym razem, kiedy je zobaczyłam &#8211; rok po upadku muru berlińskiego. Była późna jesień, zimno, na ulicach tańczyły liście. Nigdy nie zapomnę przejmującego widoku pustej przestrzeni na Potsdamer Platz. Jakby przed chwilą skończyła się wojna. Kiedy kilka lat później wysiadłam z metra w tym miejscu i wyszłam z podziemi &#8211; oniemiałam. Jakbym stanęła w sercu Manhattanu. Od tego czasu wracam tam zawsze z taką samą radością i zaciekawieniem &#8211; cóż tym razem nowego znajdę w tym niesamowitym mieście? Ale do tej pory byłam tam zawsze turystką. A chciałabym przejść na wyższy poziom poznania miasta, które mnie tak fascynuje. A w tym celu muszę tam zamieszkać, chociaż na krótko. Zasypiać się i budzić, a potem wyskakiwać na poranna kawę do małej kawiarenki za rogiem. Spacerować, przyglądać się ludziom, chłonąć atmosferę tej niezwykłej metropolii&#8230;</p>
<p>Na jesień i zimę wybrałabym Barcelonę. Wybór o tyle ciekawy, że nigdy tam nie byłam. Planujemy na kwiecień babski wyjazd do stolicy Katalonii. I to będzie zwieńczenie moich wieloletnich marzeń. Zakochałam się w tym mieście wiele lat temu, jeszcze na studiach, kiedy dostałam od przyjaciela album o wymownym tytule <em>Gaudi</em>. Kto był w Barcelonie, ten doskonale wie, że nie potrzeba nic więcej dodawać do tego. Gaudi to wystarczający powód, aby zamieszkać w Barcelonie nawet na kilka miesięcy. Chciałabym poznać to miasto od podszewki. Nie tylko w kilkudniowym biegu, kiedy to chce się zobaczyć jak najwięcej. Uczyć się hiszpańskiego, tańczyć flamenco, chodzić nad morze, zrobić zdjęcia każdego detalu wszystkich dzieł Gaudiego, gapić się na miasto godzinami i śmiać się jak najwięcej. Chciałabym przesiąknąć klimatem Barcelony. Tą niepowtarzalną energią, radością, gwarem, który nie kończy się nigdy i słońcem, którego tak brakuje mi we Wrocławiu pomiędzy listopadem a marcem&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/przeprowadzka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czułe słówka</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czule-slowka/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czule-slowka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 06:00:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=23401</guid>
		<description><![CDATA[Co robią kobiety, kiedy się spotykają? Rozmawiają o facetach. Byłych, obecnych i przyszłych. Jacy byli, są i będą. Co w nich zachwyca, fascynuje, a co wkurza. Kilka dni temu byłam na takim babskim wieczorze. Jedna z moich koleżanek, zwykle tryskająca humorem, tym razem siedziała przygaszona, nie odzywała się, spoglądała tylko na nas smutnym, jakby nieobecnym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/913633_16151531.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-23402" title="fot. www.sxc.u" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/11/913633_16151531-660x440.jpg" alt="" width="660" height="440" /></a></h3>
<h3>Co robią kobiety, kiedy się spotykają? Rozmawiają o facetach. Byłych, obecnych i przyszłych. Jacy byli, są i będą. Co w nich zachwyca, fascynuje, a co wkurza. Kilka dni temu byłam na takim babskim wieczorze. Jedna z moich koleżanek, zwykle tryskająca humorem, tym razem siedziała przygaszona, nie odzywała się, spoglądała tylko na nas smutnym, jakby nieobecnym wzrokiem. A że znamy się od lat, od razu połapałyśmy, że coś nie gra.</h3>
<p>Nie jest łatwo wyciągnąć od człowieka, co się stało, zwłaszcza, kiedy jest taki przybity. Ale pomału nasza koleżanka zaczęła opowiadać, co jej się ostatnio przydarzyło. Zaczęła od zdania: czy ja mam wypisane na czole – jestem naiwną idiotką, oszukaj mnie?! To było dramatyczne wyznanie. Czułam, że stało się coś naprawdę złego. To, co usłyszałyśmy od niej tego wieczoru dowodzi prawdziwości mojej tezy, że internet to miejsce, w którym można znaleźć niezwykłą ilość wszelkiej maści krętaczy, oszustów, ludzi z zaburzeniami emocjonalnymi. Ale po kolei.</p>
<p>Olga od rozwodu próbuje poukładać sobie życie, a że praca pochłania większą część jej dnia, uznała, że jedyną szansą dla niej jest poznanie odpowiedniego faceta przez internet. Aby zabezpieczyć się przed wszelakimi pułapkami czyhającymi na nią w sieci, przygotowała sobie listę spraw, na które powinna zwracać uwagę w trakcie rozmów z mężczyznami poznanymi na czatach czy portalach randkowych. Co powinno budzić jej szczególną ostrożność, a jakie zachowania powinny zmuszać do natychmiastowej ewakuacji. Nie miała z tym problemu. Kilka razy miała już okazję doświadczyć na własnej skórze relacji z różnymi szemranymi typkami. Nie raz siedziała już u mnie na kanapie i wylewała morze łez zarzekając się, że już nigdy więcej nie zaufa, że nigdy w życiu nie wejdzie na żaden czat, że ma dosyć upokorzeń, kłamstw i łez.</p>
<blockquote><p>Mówiąc jasno i najzwięźlej &#8211; między nami nic nie będzie<br />
czas ucieka, w domu żona czeka<br />
niech Pan już leci do dzieci<br />
żegnam, Adieu!</p></blockquote>
<p>Najbardziej drastyczną historią, jaka stała się jej udziałem, był romans z fantastycznym facetem, który traktował ja jak księżniczkę – kolacje w najdroższych restauracjach, romantyczne wieczory przy kominku, weekendy w górach i nad morzem. Jej adorator był niezwykle błyskotliwym, szalenie interesującym mężczyzną. Poznali się w na czacie, kiedy on przyjechał do Wrocławia do pracy i szukał towarzystwa, bo nie znał tu nikogo, a że był prezesem zarządu w dużej firmie, nie mógł kumplować się przecież ze swoimi pracownikami. I tak się spotkali. Połączyła ich wspólna pasja do sztuki. Mogli godzinami rozmawiać o francuskich impresjonistach, śmiać się i tańczyć. Kiedy tak przyglądałam się jej szczęściu, pomyślałam, że w końcu po wieloletnich wybojach, znalazł się odpowiedni mężczyzna dla naszej Oli. Aż pewnego dnia zadzwoniła do mnie szlochając. Nie była w stanie wydobyć z siebie jednego słowa. Pojechałam natychmiast do niej. Leżała na kanapie, owinięta kocem i tak płakała, że aż ciężko było na nią patrzeć. W pierwszej chwili pomyślałam, że coś mu się stało, może miał wypadek, albo jest chory. Po kilku godzinach płaczu i milczenia zaczęła mówić. Jej mężczyzna idealny jest chory, nawet ciężko chory. Cierpi na totalną amnezję. Przyjeżdżając do Wrocławia zapomniał zupełnie, że zostawił w Warszawie żonę w ciąży. I pewnie Ola nigdy by się o tym nie dowiedziała, gdyby nie to, że nasz kolega pochwalił się któregoś dnia nowym numerem gazetki firmowej, na okładce której widniał uśmiechnięty, dumny jak paw Pan Prezes z żoną i świeżo narodzoną córeczką. Sama przeżyłam szok, kiedy to zobaczyłam. Co przeżyła Ola, z którą Pan Prezes zdążył już zacząć planować świetlaną, szczęśliwą przyszłość, pewnie nigdy nie pojmę. Miałam ochotę rozszarpać bydlaka, dotrzeć do jego żony i poinformować ją o podwójnym życiu jej szlachetnego męża. Koniec końców odpuściłam ze względu na Olę. Ona była ważniejsza.</p>
<blockquote><p>Mówiąc krótko i najprościej &#8211; nie mieszajmy w to miłości<br />
jest inaczej, w domu żona płacze<br />
niech Pan już leci do dzieci<br />
żegnam, Adieu!</p></blockquote>
<p>Minęło kilka lat. I nasza Ola poznała na jakimś portalu randkowym kolejnego uroczego mężczyznę. Wykształcony, czuły, dowcipny, szarmancki, dwukrotnie rozwiedziony, ale przecież nikt nie jest doskonały. Był Olą oczarowany. Z wzajemnością. Ola rozkwitła. Spotykali się tak często, jak mogli, a kiedy się nie widzieli, kilka godzin wieczorem rozmawiali przez telefon. Pewnego dnia rozmawiali o Facebooku i tak od słowa do słowa namierzyli się tam. Po chwili Ola dostała od niego zaproszenie do listy kontaktów, które oczywiście przyjęła. A że była zajęta i podekscytowana rozmową ze swoim księciem z bajki, do jego profilu zajrzała już w nocy, kiedy kładła się spać. Pierwszy rzut oka i totalny szok. Facet jest żonaty! Mało tego, ożenił się zaledwie kilka miesięcy temu. Gdzie jest jego żona, jak on to wszystko godzi, kiedy znajdował czas na spotkania z Olą, aż trudno pojąć. I tu pojawia się pytanie – czy on zapomniał o tym, że takie informacje można w jego profilu znaleźć, czy też zrobił to celowo? Taka wiadomość wytrąciłaby z równowagi każdego. Olka na tym naszym babskim wieczorze wyglądała jak cień człowieka&#8230; Nie wiem, ile czasu zajmie Oli dojście do równowagi, być może będzie musiała pójść na terapię.</p>
<p>Zastanawiam się, kim jest ten człowiek? Jaki jest jego cel? Do czego zmierza? Chodzi mu tylko o udowodnienie sobie własnej atrakcyjności, napompowanie własnego ego? Jak taki człowiek śpi? Jak może oszukiwać dwie osoby naraz, zachowując przy tym stoicki spokój, nigdy nie zdradzając się z najmniejszym szczegółem? Jak udało mu się uśpić czujność Oli, omotać ją i całkowicie stępić instynkt samozachowawczy? Co ona ma sobie takiego, że mu się to udało? Co z takim człowiekiem zrobić? Zapewne Ola nie będzie jego ostatnią ofiarą. Pewnie skasuje profil na portalu randkowym, by za chwilę założyć kolejny i rozpocznie na nowo łowy. Kiedy o tym myślę, szlag mnie trafia. On się doskonale bawi bezlitośnie krzywdząc kobiety, które mu ufają. Mam tylko nadzieję, że trafi kiedyś na kobietę, która rozszarpie ten jego misterny plan na strzępy i zdemaskuje go przed całym światem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/czule-slowka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ze strachu przed samotnością</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ze-strachu-przed-samotnoscia/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ze-strachu-przed-samotnoscia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2012 06:00:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=9195</guid>
		<description><![CDATA[W mieście ludzi doskonałych zawsze jest ktoś, kto wśród nich wiedzie prym. Umawiają się z ludźmi wyłącznie z pierwszej ligi. Kiedy taka doskonałość wkracza na nową drogę życia, wszyscy zachodzą w głowę – kim jest ów szczęśliwiec? I co ciekawego – często można popaść w zdumienie. Nie wiedzieć czemu, wybranek serca odbiega zazwyczaj znacznie od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/1-17.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-9196" title="www.sxc.hu" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/1-17-660x495.jpg" alt="" width="660" height="495" /></a>W mieście ludzi doskonałych zawsze jest ktoś, kto wśród nich wiedzie prym. Umawiają się z ludźmi wyłącznie z pierwszej ligi. Kiedy taka doskonałość wkracza na nową drogę życia, wszyscy zachodzą w głowę – kim jest ów szczęśliwiec? I co ciekawego – często można popaść w zdumienie. Nie wiedzieć czemu, wybranek serca odbiega zazwyczaj znacznie od ideału, który był tak ważny przez długie lata w życiu panny młodej. Dlaczego? Podobno lepiej wyjść za kogoś, kto kocha Cię bardziej, niż Ty jego&#8230;</h3>
<p>Na takim weselu zawsze znajdą się dwa stoły. Nie ma nic gorszego, jak być posadzonym przy tym drugim. Trafiają tam same indywidua – dzieci, młodzieńcy z pryszczami, którzy przyszli na przyjęcie bez osoby towarzyszącej, monstrualnych rozmiarów ciotka pana młodego i tego typu osoby. Do tego stołu sadzane są również singielki. Za karę. Że przyszły same. A co! Na koniec przyjęcia weselnego, panna młoda żegnając się z przyjaciółkami stanu wolnego, nie może rzecz jasna powstrzymać się od dawania doskonałych rad na życie, jak stara ciotka. Od tej chwili czuje się lepsza niż my – singielki, choć była nią jeszcze nie tak dawno. Ta amnezja bywa irytująca.</p>
<blockquote><p>Ludzie wciąż mówią mi rzeczy, których nie chcę słuchać.</p></blockquote>
<p>Zastanawiam się – czemu ludzie pobierają się bez miłości? Nie wiem. Bo nie chcą być sami? Bo chcą być lepsi od innych? Bo mają dość pytań w stylu – a Ty kiedy? Są jednak tacy, którzy bardzo otwarcie deklarują, że nigdy się nie ożenią. I tutaj pojawia się pytanie – po co umawiać się z takim facetem? Czy nie jest to strata czasu? Może zamiast marnować urocze wieczory z mężczyzną, który po wielu miesiącach upojnego romansu zniknie bez słowa, lepiej kupić sobie dobry wibrator? On przynajmniej nigdy nie zwiedzie. No ale wibrator nie zadzwoni w dniu urodzin, nie zabierze Cię na kolację, nie można go przedstawić znajomym. A jednak często wybieramy wibrator. Czy czasem nie z obawy przed porzuceniem? W takiej sytuacji to jedynie on może się tego obawiać.</p>
<p>W mieście dużych oczekiwań nie można zadowolić się tym, co jest dostępne. Przez wiele laty wydaje się nam, że jesteśmy nie wiadomo jak atrakcyjne, a potem zadowalamy się facetem, który łysieje i ma poczucie humoru jak Karol Strasburger. Co jednak czeka nas u boku takiego mężczyzny? Chyba jedynie nuda podszyta strachem przed samotnością. To dla mnie zdecydowanie za mało.</p>
<p>Podobną najlepsza recepta na szczęście to żyć teraźniejszością. Nie martwić się o przyszłość. Niestety ten, kto tę cudowną receptę wymyślił, umarł bez gorsza, w samotności&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/ze-strachu-przed-samotnoscia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chcę&#8230;</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/chce/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/chce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2011 06:00:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mateusz Jarosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=9017</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio przyglądam się zmianom jakie zaszły w kulturze Wrocławia. Nastąpiła bowiem swego rodzaju degradacja kulturowa. Nie można już wyjść wieczorem do klubu posłuchać jazzu, teraz mamy czwartki jazzowe w niektórych lokalach, gdzie ten rodzaj muzyki jest czysto przypadkowy. Często burzy on wizje gości, którzy to szukają rozrywki niekoniecznie na tym poziomie&#8230; Mle, bo tam ostatnio [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/mleczarnia.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-9018" title="Mleczarnia" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads//2010/11/mleczarnia-660x453.jpg" alt="" width="660" height="453" /></a>Ostatnio przyglądam się zmianom jakie zaszły w kulturze Wrocławia. Nastąpiła bowiem swego rodzaju degradacja kulturowa. Nie można już wyjść wieczorem do klubu posłuchać jazzu, teraz mamy czwartki jazzowe w niektórych lokalach, gdzie ten rodzaj muzyki jest czysto przypadkowy. Często burzy on wizje gości, którzy to szukają rozrywki niekoniecznie na tym poziomie&#8230;</h3>
<p>Mle, bo tam ostatnio zwykłem przesiadywać, podobno została odnowiona, nie zauważyłem większych zmian. Jedyne co moglem zauważyć to na pewno ulotek z napisem Mleczarnia przybyło, a poza tym jakaś ciemna brzoskwinia zakrada się gdzieniegdzie na ściany i sufit. Wszędzie świece &#8211; jest to dla mnie najbardziej inspirujące w tym lokalu, chociaż dym z papierosów i stare meble to swego rodzaju powrót do korzeni, do stylu życia artystów pokroju Modiglianiego. Brakuje tam tylko połamanych pędzli i butelek po winie walających się po podłodze. Gdy tam przychodzę, zawsze zamawiam, kawę. Jest ona podawana w kubku tak wielkim, że czuje się jakby zamówiona przez nas kawa była&#8230; zupą. Mowa tutaj o największej z możliwych kaw. Dzięki wyjściom do Mle coś się we mnie odblokowało, nie miałem tego dystansu do rysunku, pisania. Miałem pozakładane jakieś blokady, ale rozmowy z przyjacielem i nastrój tego miejsca rozbudził we mnie na nowo pragnienie tworzenia.</p>
<p>A teraz siadam przy oknie, tam gdzie najwięcej światła, wyciągam swoje czyste kartki i rysuję. Albo piszę. Co mi w duszy gra. Znowu chcę&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/chce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wśród nocnej ciszy</title>
		<link>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/wsrod-nocnej-ciszy/</link>
		<comments>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/wsrod-nocnej-ciszy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2011 06:00:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasia Adamowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nastroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polowki.pl/?p=25050</guid>
		<description><![CDATA[To będzie opowieść o Świętach, jakie pamiętam z dzieciństwa. Przede wszystkim dlatego, że w tym roku spędzę je w domu mojej ukochanej babci. Tak jak miało to miejsce przez wiele lat z rzędu. W tym roku zasiądziemy przy wigilijnym stole w wyjątkowo dużym gronie, ale nie będzie z nami naszej cudownej babci. To już trzecie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/12/716455_48582883.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-25051" title="fot. www.sxc.hu" src="http://polowki.pl/wp-content/uploads/2011/12/716455_48582883-660x494.jpg" alt="" width="660" height="494" /></a></p>
<h3>To będzie opowieść o Świętach, jakie pamiętam z dzieciństwa. Przede wszystkim dlatego, że w tym roku spędzę je w domu mojej ukochanej babci. Tak jak miało to miejsce przez wiele lat z rzędu. W tym roku zasiądziemy przy wigilijnym stole w wyjątkowo dużym gronie, ale nie będzie z nami naszej cudownej babci. To już trzecie święta bez niej. A ja wciąż bardzo za nią tęsknię i to się już pewnie nigdy nie zmieni.</h3>
<p>Święta w tym domu były dla mnie zawsze wyjątkowe, wręcz magiczne. Pamiętam tą wspaniałą przedświąteczną krzątaninę. Ubieranie choinki, która dziadek przywoził z lasu. Wyprawy na strych po kartony z ozdobami podszyte zawsze tą samą nutką strachu a jednocześnie podniecenia. Wszak na strychu można było znaleźć wiele zapomnianych dawno skarbów. Zawsze z pudłami pełnymi bombek, łańcuchów i lampek przynosiłam na dół coś jeszcze, co chowałam skrzętnie w swoim pokoju. Pamiętam, że jednego roku wyszperałam w jednym z kartonów piękną, starą lalkę. Niestety była tak wiekowa, że już pierwszego wieczoru, kiedy próbowałam ułożyć ją do snu, odpadła jej głowa i nic nie mogło jej już zreanimować&#8230; Na choince wieszaliśmy zawsze, prócz bombek, koronkowe aniołki zrobione na szydełku przez prababcię, cukierki, orzechy owinięte w złotą folię i pierniczki. W wigilię wieczorem zapalaliśmy na choince sztuczne ognie.</p>
<p>Cały dom pachniał tą choinką. Była zawsze ogromna, zajmowała prawie pół pokoju i miała bardzo kłujące igiełki. Przez cały dzień trwały też przygotowania w kuchni. To wtedy nauczyłam się lepić uszka z grzybami, gotować barszcz tak, żeby był ciemnobordowy, klarowny i odpowiednio przyprawiony. Dowiedziałam się też, że u moich dziadków w Lublinie jada się kutię, a u dziadków w Wielkopolsce makiełki. Są obrzydliwie słodkie, ale za to jakie pyszne. Od dziecka wiedziałam też, że w wigilię się pości. Dlatego jedliśmy tylko raz, koło południa. Wszyscy zazwyczaj jedli śledzie z gotowanymi ziemniakami. Jako że za śledziami nie przepadam, jadłam zawsze pierogi ruskie, które moja babcia już wcześniej przygotowywała zawsze dla mnie. Kolacja zawsze była bardzo tradycyjna – sianko pod obrusem, pieniążek pod talerzem, dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa, dwanaście potraw, czytanie fragmentu z Pisma Świętego i modlitwa przed kolacją. Jadło się powoli, bez pośpiechu, ale była w tym wielka radość, że jesteśmy razem.</p>
<p>Tuż po kolacji, pod choinką, nagle, nie wiadomo skąd, pojawiały się prezenty. Ileż było przy tym zawsze radości. I nie chodziło o to, co kto dostał. Ważny był sam gest. Każdy prezent trzeba było wcześniej wybrać, kupić i zapakować. I nie było to tak proste jak teraz, kiedy problem leży w braku czasu, a z drugiej strony w zbyt dużej ilości tego, co kupić możemy. I jak tu w tym nawale produktów na sklepowych półkach kupić prezenty dla 15 osób? Po długim zastanowieniu postanowiłam kupić w tym roku każdemu to samo. I nie będzie to zestaw kosmetyków kuszący ceną na półce w hipermarkecie. Kieruję się zasadą, że prezent powinien być jak najmniej praktyczny, za to dający jak najwięcej radości i przyjemności. Staram się wybierać takie rzeczy, których obdarowywany raczej by sobie sam nie kupił, ale wiem, że chciałby je mieć.</p>
<p>Kiedy już stół po kolacji był uprzątnięty, babcia zaparzała herbatę i wyciągała jedno ciasto wybrane w głosowaniu. Przeważnie był to makowiec. Na drożdżowym cieście, z dużą ilością kruszonki. Kruszonka oczywiście z masła. Obowiązkowo. Inne ciasta można było jeść dopiero po powrocie z pasterki. Wtedy też babcia przynosiła z piwniczki nalewki i wino domowej roboty. W zależności od roku – wiśniowe, albo porzeczkowe. Zaparzało się kolejny dzbanek herbaty z sokiem malinowym, siadaliśmy na kanapie, w fotelach i rozmawialiśmy. Niekiedy aż do rana. Kolejne dwa dni świąt też toczyły się swoim leniwym rytmem. Dużo czasu spędzaliśmy przy stole, niekoniecznie jedząc, ale spędzając ze sobą czas, rozmawiając, oglądając zdjęcia rodzinne. To właśnie wtedy mogłam dowiedzieć się, że ta elegancka pani na pożółkłych zdjęciach to moja praprababcia, a ten przystojny mężczyzna w pruskim mundurze to mój pradziadek walczący pod Verdun. Tak budowała się moja tożsamość i przekonanie, że rodzina jest w życiu najważniejsza. Dlatego tak bardzo cieszę się na te święta. Cieszę się, że mimo tego, że nasi dziadkowie już odeszli, spotkamy się znowu wszyscy razem w tym samym domu i zawiesimy na choince te same koronkowe aniołki i sztuczne ognie. A po pasterce napijemy się po kieliszku babcinej nalewki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polowki.pl/singiel-w-wielkim-miescie/nastroje/wsrod-nocnej-ciszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

