Muzyka pulsująca w rytmie serca. Melancholijna, choć pobrzmiewa w niej karnawałowa samba. Pogodna, choć przeziera przez nią tropikalny smutek. Brazylijska, choć przyznaje się do niej świat. I jakże naturalna, choć – jako gatunek – całkowicie sztuczna, bo stworzona przez trzech ludzi niemalże z dnia na dzień. Bossa nova, prosto z Rio – albo, jeśli ktoś woli, prosto z amerykańskich songbooków. Rok 1956. Brazylia. Pewien uznany autor posz...
Jego ekscentryczna osobowość kontrastuje z ascetycznym sposobem śpiewania. Jego gitara to przedłużenie jego ciała. Z nieszkodliwego wariata włóczącego się po nocnych klubach Rio de Janeiro i Porto Alegre stał się muzycznym demiurgiem, który...